Webinar

Rozwijanie inteligencji emocjonalnej w praktyce przedszkolnej

Z Moniką Sobkowiak - Panią Monią rozmawiamy o tym, w jaki sposób rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci.

Jakie zagadnienia poruszamy?

  1. Jak uczyć rozpoznawania i nazywania emocji? Zabawy i ćwiczenia.
  2. Poczucie bezpieczeństwa i tożsamość grupowa jako fundament do rozwoju. Gotowe rozwiązania.
  3. Złość - jak jej nie tłumić, jak przeciwdziałać zachowaniom agresywnym? Rozwiązania metodyczne, ćwiczenia, zabawy.
  4. Smutek - jak sobie z nim poradzić? Zabawy, ćwiczenia, dziecięce strategie i sposoby ich wdrażania.
  5. Strach - jak pomóc dziecku go pokonać? Ćwiczenia, strategie i techniki.
  6. Radość - jak ją potęgować? Zabawy i ćwiczenia.
  7. Pomoce dydaktyczne przydatne w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej.

Nasz gość

Monika Sobkowiak - Pani Monia
Nauczycielka wychowania przedszkolnego i neurologopeda z Wrocławia, autorka poradników dla rodziców i nauczycieli oraz licznych artykułów i gier edukacyjnych.
Nastawiona na ciągłe poszukiwanie kreatywnych rozwiązań edukacyjnych i rozwijanie twórczego myślenia u dzieci w wieku przedszkolnym. Autorka bloga https://panimonia.pl, któremu w mediach społecznościowych zaufało ponad 50 tysięcy rodziców i nauczycieli.

Transkrypcja webinaru

Justyna: Witajcie moi drodzy po dłuższej przerwie. Witaj Moniko.

Monika: Dzień dobry, cześć.

Justyna: Moi drodzy, damy sobie jeszcze takie trzy minutki, żeby każdy mógł na spokojnie dołączyć. W międzyczasie bardzo proszę dajcie nam znać na czacie, czy nas dobrze widać, czy nas dobrze słychać. Więc najpierw sobie te sprawy techniczne tutaj dogramy. Swoją drogą, ciekawa jestem, czy jesteście już po urlopach, czy dopiero przed. A być może ktoś jest w trakcie i dzisiaj postanowił z nami spędzić tą godzinkę. To dajcie nam znać. Witamy, witamy. Taką króciutką informację, że jest okej, słychać, widać. Witamy, wszystko jest okej, widać, słychać, jest super, świetnie. W trakcie urlopu. O proszę, no to pozdrawiamy też urlopowiczów. Pani Ewa napisała, że słyszę, ale nie widzę. To proszę spróbować odświeżyć sobie link albo wejść jeszcze raz. Dobra, jest super jakość. Świetnie. Coraz więcej osób dołącza, to jeszcze poczekamy z minutkę, żeby każdy mógł odnaleźć link i będziemy zaczynać. Dawno nas tutaj nie było, ale mamy dla was dużo nowości. Bardzo dużo się w ostatnim czasie u nas dzieje, o wszystkim wam opowiem. Część osób już widzę jest po urlopie, no tak. Witamy, coraz więcej osób dołącza, witamy, witamy. Przed urlopem, po urlopie, ale macie dobrze. Okej, to jeszcze chwilkę i myślę, że będziemy pomalutku startować. Cały czas jeszcze ktoś dołącza. O proszę, pani Beata jest i przed, i po. Takim to dobrze, dokładnie, takim to dobrze. Okej, to myślę, że pomalutku możemy zaczynać. Jeszcze pewnie w międzyczasie ktoś nam tutaj dołączy. Moi drodzy, jeszcze raz bardzo, bardzo serdecznie witam was po takiej troszkę dłuższej przerwie na kolejnym webinarze organizowanym w ramach Akademii INSO. Jednak tym razem jest to taki troszkę premierowy webinar z racji, iż w ostatnim czasie podjęliśmy współpracę z Fundacją Mam Marzenie. I jak wiecie już, podczas zapisu na ten webinar, możecie wspierać podopiecznych Fundacji Mam Marzenie. Tym razem zbieramy pieniążki, żeby spełnić marzenia ośmioletniego chłopca. Mianowicie Piotruś marzy o tym, żeby otrzymać niebieski laptop z żółtymi słuchawkami i myszką. Mam nadzieję, że uda nam się zebrać i zapełnić naszą skarbonkę do pełna. Ja już właśnie jeszcze sobie zerkam, jak wygląda teraz sytuacja. Mamy praktycznie czterdzieści procent kwoty, którą chcemy uzbierać. Chcemy uzbierać trzy tysiące złotych i wspólnie mam nadzieję, że oczywiście razem uzbieramy te pieniążki. Zapisując się na ten webinar i wpłacając nawet najmniejszą kwotę, razem dajemy temu Piotrusiowi taką szansę na spełnienie jego marzenia. I każdy webinar, który będzie organizowany w następnym, w tym najbliższym czasie, będzie wspierało inne dziecko i będziemy zbierać na inne marzenia. Oczywiście forma webinarów pozostaje niezmienna, one są dla was darmowe, jednak jeśli chcecie, tak jak my, pomóc, chcecie wesprzeć te dzieci, pomóc im zdobyć taką radość, zobaczyć uśmiech na ich twarzy, no to ja bardzo, bardzo serdecznie zachęcam was do tego, żebyście wpłacali nawet jakąś drobną, symboliczną kwotę. Te pieniążki będziemy zbierać aż do upadłego, aż uda nam się zebrać tą kwotę. Mam nadzieję, że i w trakcie webinaru, i jeszcze po będziecie w stanie tutaj wesprzeć choćby drobnymi jakimiś złotóweczkami. Fundacja Mam Marzenie wspiera dzieci oczywiście cierpiące na choroby zagrażające ich życiu. No i my chcieliśmy wspólnie uczynić coś dobrego, dlatego też właśnie podjęliśmy współpracę z tą fundacją i za pomocą portalu, serwisu Się Pomaga, zbieramy te pieniążki. Moli drodzy, dzisiaj spotkaliśmy się na tym webinarze, żeby omówić zagadnienia dotyczące rozwijania inteligencji emocjonalnej w praktyce przedszkolnej. Oczywiście moim i waszym gościem jest znana dla wszystkich pani Monia, Monika Sobkowiak. Monika jest autorem bloga, nauczycielką wychowania przedszkolnego, neurologopedą. Oczywiście jest również autorką wielu poradników dla nauczycieli, dla rodziców, jak również licznych artykułów i gier edukacyjnych. I dzisiaj podczas tego spotkania Monika przygotowała dla was prezentację, podczas której będzie nam opowiadać, jak uczyć rozpoznawania i nazywania emocji. A skoro o emocjach mowa, będzie i złość, i smutek, strach i radość. Monika dzisiaj opowie nam o praktycznych zabawach i ćwiczeniach, które będziecie mogli wykorzystać u siebie w placówkach, jak również przedstawi nam pomoce dydaktyczne, które będą przydatne w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej dziecka. Jeszcze taka jedna, krótka informacja, bardziej organizacyjna, mianowicie w webinarze certyfikaty, jak również nagranie z tego webinaru, jak też wszystkie materiały zostaną udostępnione dla was w dniu jutrzejszym. Ja w tym momencie już nie będę przedłużać, oddaję głos Tobie, Moniko, a wam życzę przyjemnego słuchania.

Monika: Dzień dobry i cześć, jeżeli jeszcze nie miałam okazji się z wami przywitać, miło mi was wszystkich tu widzieć i po raz kolejny prowadzić webinar we współpracy z INSO. Tak jak mówiła Justyna, bardzo też serdecznie zachęcam was do wsparcia Piotrusia i w związku z tym, że też uważam, że cel jest szczytny i że warto, przygotowałam dla was taki fajny zestaw, który będzie dołączony do tych materiałów webinarowych, w którym będzie bardzo dużo

zabaw, bardzo dużo opisanych tych rzeczy, których nie zdążyłabym wam przedstawić w tej krótkiej prezentacji, więc mam szczerą nadzieję, że zmotywuje was to też do takiego drobnego gestu i że wspólnie nam się uda tę skarbonkę zapełnić. A tymczasem zostałam już wspaniale przedstawiona i bardzo dziękuję za to. A propos emocji mam odrobinę i czuję jakby w sobie strach, ponieważ od czasu do czasu zdarza mi się kaszlnąć, mam nadzieję, że tego unikniecie, ale gdyby mi się zdarzyło, to was z góry przepraszam. Mam nadzieję, że się uda bez tego. I przejdziemy do prezentacji, którą przygotowałam, podczas której przedstawię te wszystkie zabawy w ujęciu praktycznym. Tylko słyszę echo swoje. Nie wiem, czy to się da jakoś zniwelować może? Bo słyszę swój głos jakby podwójnie i nie jestem pewna, czy wszyscy tak to słyszą, czy tylko ja może.

Justyna: Ja słyszę dobrze. Dajcie znać na czacie, czy wszystko jest okej.

Monika: Zastanawiam się tylko, czy to przypadkiem nie odbija z Twoich głośników, czy mnie tam słychać za dobrze po prostu z drobnym opóźnieniem. Ale może nie, teraz już jest okej, to możesz to jakaś taka chwila. Dobra, zaczynamy w takim razie. A więc tak jak już się rzekło, tematem jest rozwijanie inteligencji emocjonalnej, ale w praktyce postaram się w odniesieniu odrobinę do tych wcześniejszych webinarów, ale i tak w takim jako taki osobny temat przedstawić wszystkie rzeczy, które dotyczą rozwijania inteligencji emocjonalnej w jak najbardziej praktyczny sposób po to, aby można było wszystkie te rozwiązania od razu wprowadzić do przedszkola, i po to, żeby tego z tego skorzystać tak bezpośrednio. Podczas tej prezentacji rozpoczniemy od tego, żeby powiedzieć sobie, jak uczyć rozpoznawania i nazywania emocji, jakie zabawy możemy zaoferować dziecku, co możemy mu zaproponować, ażeby to rozpoznawanie emocji i ich nazywanie przychodziło mu z większą łatwością. Będziemy mówili o poczuciu bezpieczeństwa i tożsamości grupowej, jako że jest to, uważam, bardzo istotny element w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej, a taki niedoceniony i mało opisywany gdzieś w literaturze czy w różnych publikacjach, które emocji dotyczą. Kolejna część będzie podzielona jakby na cztery i tam będzie właśnie powiedziane o złości, smutku, strachu i radości po to, ażeby każdą z tych emocji pokazać, jak można zaprezentować w troszeczkę inny sposób, no i co je wyróżnia, jakby każdą z tych emocji. A na sam koniec pokażę wam pomoce dydaktyczne, nie wszystkie, które są możliwe do wykorzystania, bo ogranicza nas tylko wyobraźnia, ale takie, które uważam, że warto mieć, jeżeli planujemy jakieś działania związane z rozwijaniem inteligencji emocjonalnej, a spodziewam się, że tak jest. A zatem jeżeli chodzi o rozpoznawanie i nazywanie emocji, jest to taki pierwszy element, od którego musimy zacząć i powiedziałabym, że jest to taki wstęp do każdej emocji niezależnie od tego, nad jaką emocją chcemy pracować. Jeżeli wyobrazić

sobie to w praktyce, być może będziemy chcieli pracować nad emocjami w formie profilaktyki i to jest jedna z najlepszych wersji, bo jakby nie ma potrzeby, żeby czekać aż się pojawią trudności, tylko warto im przeciwdziałać w tym zakresie emocjonalnym, ale możemy też nasze działania nakierować na jakąś jedną, konkretną emocję. Jeżeli wyczuwamy, że w grupie więcej dzieci przejawia jakieś zachowanie lękowe, jeżeli zauważamy jakieś zaburzenia czy zachowania agresywne, jeżeli zauważamy, że grupa nie dogaduje się zbyt dobrze, że jest dużo agresji między dziećmi, no to możemy nasze działania nakierować na tą jedną, konkretną emocję, ale pomimo tego zaczynamy generalnie od rozpoznawania i nazywania emocji. I teraz, jakie zabawy możemy zaproponować i do jakich emocji nawiązać? Jeżeli będziemy realizowali te działania z dziećmi młodszymi lub w grupach, które są grupami integracyjnymi, funkcjonują na innym poziomie niż powiedzmy grupy normatywne, możemy zaproponować taką pracę nad tymi głównymi emocjami, nad złością, strachem, nad radością i smutkiem. To emocje, o których głównie też będę dzisiaj mówiła, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby, pracując z dziećmi starszymi, różnicować te emocje i dodawać dużo innych takich, powiedzmy bardziej szczegółowych emocji, które się mogą pojawiać czy skoncentrować się na przykład na samym już takim zachowaniu czy odczuciu, jaki jest na przykład trema, jakim jest nieśmiałość, ale to wszystko wciąż jest w odniesieniu do tych fundamentalnych emocji, o których będziemy mówić. I tak też pierwszą zabawą, którą możemy zaproponować, jest to zabawa oczywista, ale chciałabym ją po prostu obarczyć takim drobnym komentarzem, żeby pokazać, jak można ją wykorzystać jeszcze lepiej i są to kalambury. Klasyczne kalambury, podczas których dzieci będą prezentowały daną emocje, wybraną przez siebie albo wylosowaną na karteczce, w zależności od tego, jak tą zabawę zaplanujemy. Ale to, co jest cenne, kiedy już następne dziecko odgadnie, jaka emocja została zaprezentowana, to to, żeby zwrócić uwagę na to, że skoro to dziecko odgadło jako pierwsze, to zapewne dużo szybciej sobie z tym radzi, jest mu dużo prościej rozczytywać te stany emocjonalne, emocje prezentowane przez inne osoby, dlatego warto tę wiedzę wykorzystać i dać szansę na taki rówieśniczy tutoring troszeczkę, żeby dzieci mogły same od siebie się dowiedzieć, po czym to dziecko rozpoznało tą emocję, na co zwróciło uwagę. Paradoksalnie to się wydaje być dosyć oczywiste i proste, ale nie każde dzieci zwracają uwagę w ogóle na twarz, szczególnie jeżeli jest to grupa integracyjna albo mamy dzieci z jakimś takim zaburzeniami, czy niekoniecznie zaburzeniami, ale trudnościami na takim gruncie społecznym, to one nie zawsze zwrócą uwagę na twarz, zwracają uwagę na inne elementy, które bardziej akcentują emocje, o których też dzisiaj powiemy, dlatego warto podkreślić to, na co zwróciła uwagę ta osoba, po czym to rozpoznała. Może po geście, może po ruchu, może po intonacji, może po właśnie mimice i nie tylko jakby tutaj uśmiech ma znaczenie, ale inaczej wygląda spojrzenie osoby zadowolonej, inaczej wygląda spojrzenie

osoby, która jest zdenerwowana, inaczej wyglądają brwi, inne jest pochylenie głowy i warto na takie rzeczy zwrócić uwagę dzieciom także, więc to takie…

Justyna: Moniko, przepraszam, że Ci przerwę, ale czy mogłabyś spróbować troszeczkę przybliżyć mikrofon, bo być może wtedy będzie troszeczkę lepiej.

Monika: Będziecie widzieli także z bliższej odległości moją twarz teraz, bo to się ze sobą wiąże, ale okej. Czy słychać mnie lepiej?

Justyna: Tak, super. I muszę wam coś przekazać, bo mamy jakiegoś super darczyńcę, który wpłacił trzysta złotych właśnie na spełnienie marzeń Piotrusia. Brawo.

Monika: Chętnie wysłałabym skrypt z dedykacją. Wspaniale, bardzo miło.

Justyna: Cieszymy się bardzo, no i jesteśmy mega, mega zadowoleni, super. Mamy nadzieję, że uzbieramy jednak te trzy tysiące złotych na ten niebieski laptop i żółte słuchawki. Okej, już nie przerywam.

Monika: To były kalambury w poszerzonej wersji, ale to jest zabawa najprostsza, więc przejdźmy do kolejnych. Wciąż pozostajemy w temacie zabaw, które dotyczą rozpoznawania i nazywania emocji. I tak jak kalambury dały szanse ku temu, ażeby zwrócić uwagę szczególnie na gestykulację, na ruchy ciała, mowę ciała i na mimikę, tak tutaj w kolejnej zabawie mamy szansę, żeby zwrócić uwagę bardziej na intonację, bo dla niektórych jest ona cenniejszym źródłem informacji. Ponadto buduje taką wiedzę, z której często żartuje się w kłótniach między kobietą a mężczyzną, że nie chodzi o słowa, tylko o to, jak coś zostało powiedziane, jakim tonem to było i to ten ton miał większe znaczenie. I mniej więcej o to chodzi w tej zabawie, bo tutaj nauczyciel prosi dzieci, aby zapamiętały dowolną frazę. Ja tutaj zaproponowałam kotek wszedł na płotek, to jest proste, rymuje się, nie chodzi tutaj o żaden trening pamięci. I chodzi o to, ażeby tą frazę przedstawić w odniesieniu do emocji, którą się na przykład wylosujemy na kostce, na której są symbole emocji. Inaczej zabrzmi zdanie, w którym powiemy kotek wlazł na płotek. Wygląda na to, że jesteśmy zadowoleni z jego sukcesu. Zdecydowanie inaczej będzie, kiedy zrobimy kotek wlazł na płotek. Wtedy już jesteśmy przestraszeni, to czuć, my potrafimy to zagrać, dla dzieci jest to dużo trudniejsze, warto to ćwiczyć. I warto, aby właśnie po takiej prezentacji pozostałe dzieci odgadywały, jaka to emocja wzięła górę podczas wypowiadania tej frazy. Kolejną zabawą, która również dotyczy rozpoznawania emocji i nazywania tych emocji, jest kolaż z emocją w tle i można go wykorzystać w dwóch wariantach. Kolaż, jak to kolaż, polega na tym, ażeby wyciąć elementy, przeważnie z gazety właśnie, stworzyć go w danym temacie. Możemy przyjąć, jeżeli rozmawiamy na przykład o radości, aby dzieci stworzyły ten kolaż radosny, żeby był to taki kolaż, w którym zaprezentują radość. Możemy tą zabawę odwrócić i poprosić o stworzenie kolażu, który będzie się odnosił do danej emocji i dopiero później będziemy tą emocję odgadywać. I niezależnie od tego, który wariant wybierzemy, w obu wariantach dzieci mają możliwość, aby doskonalić to rozpoznawanie emocji, bo z jednej strony, wybierając z gazety odpowiednie elementy, muszą jakby odnieść się do swojej wiedzy na temat emocji, rozczytać je na twarzach innych osób, do tego wszystkiego nie bezpośrednio, nie na żywo, tylko w formie wizualnej, a z drugiej strony, jeżeli nie narzucimy tematu, nie będzie znana emocja, to wtedy cała grupa ma szanse odgadywać, jaki był temat tego kolażu, który stworzył kolega lub koleżanka. Wartościowe ćwiczenie i zwraca uwagę też na taki aspekt artystyczny wyrażenia radości, różnych emocji, gdyż poza tym, że wyrażamy je naszą intonacją, naszą mową ciała, naszą mimiką, możemy także tutaj wyrazić je w sposób artystyczny, czyli na przykład tworząc kolaż, który dotyczy złości, używać ciemniejszych barw, jeżeli tak nam podpowiada intuicja i tak dalej. Można tutaj przekładać te emocje na sztukę, co jest bardzo pomocne i nie bez kozery wykorzystywane choćby w arteterapii. Kolejną rzeczą jest zgadywanka, opisywanka. Ja tę nazwę wymyśliłam symbolicznie, więc się z nimi nie musicie jakoś specjalnie związywać i to wszystko będzie opisane też w tym skrypcie, który otrzymacie, żeby było łatwiej zapamiętać i skorzystać z tego od razu. Jeżeli chodzi o tą zabawę, zaproponowałam tutaj wykorzystanie dwóch zabawek, ale można byłoby tą zabawę zorganizować zupełnie bez wykorzystania żadnej pomocy dydaktycznej, jednak tak jak w każdym innym obszarze, warto, żeby to było ciekawe, wesołe dla dziecka, więc kiedy użyjemy do tego dwóch zabawek, które będą krążyć, będą podkręcały trochę tępo tego, co się dzieje, będzie ciekawiej. I tutaj, w tej zabawie, możemy wykorzystać taką umiejętność i ją doskonalić, rozpoznawanie emocji, ale tym razem bardziej z kontekstu sytuacyjnego niż bezpośrednio z mowy ciała, niż bezpośrednio z intonacji. Zabawa polega na tym, że dwa przedmioty są przekazywane w kole i na umówiony sygnał te przedmioty przestają być przekazywane, na przykład na klaśnięcie, i wtedy jedna z osób tworzy sytuację, a druga z osób ma za zadanie odgadnąć, jaka emocja może towarzyszyć danej osobie.

Zaproponowałam tutaj taki przykład, w którym dziewczynka siedziała w kącie i płakała, zadaniem drugiego dziecka byłoby zgadnąć, co tej dziewczynce się stało być może, jakie były przyczyny albo po prostu, co ona może czuć. Intuicyjne moglibyśmy powiedzieć, że smutek, ale ze złości także można płakać, więc daje ta zabawa taką szansę, ażeby porozmawiać o tych emocjach trochę inaczej, spojrzeć z innej perspektywy, no a przede wszystkim zaznaczyć ten kontekst sytuacyjny. Ponadto, jeżeli wzbogacimy taką zabawę pytaniami, choćby tymi, które są tu zaproponowane, jaka może być przyczyna tej złości czy tego smutku, to dziecko, wypowiadając taką możliwą hipotezę, będzie wypowiadało ją albo na podstawie bezpośrednich doświadczeń, bo na przykład dzisiaj widziało dziewczynkę płaczącą, pamięta, co się stało, więc zdecydowało się opowiedzieć tą sytuację, ale w głównej mierze przedstawi coś ze swojego życia, przedstawi jakiś element i wtedy w taki łagodniejszy sposób będzie mogło zaprezentować swoje emocje, a my będziemy mieli.

Kolejna zabawa. Kolejnym takim elementem jest kalendarz emocji, dziennik emocji, mam tutaj. Nie wiem, czy to jest dla was dobrze widoczny, w rogu jest taka mała ilustracja tego, o czym jest mowa, ale być może teraz wyświetlają się wam, tak jak i mi, miniatury osób, które biorą tutaj udział w webinarze, więc może tego nie widzicie dobrze, ale taki plik do wydruku też będzie załączony w tym skrypcie, który jest przygotowany dla was po webinarze, taki już, z którego będzie można bezpośrednio skorzystać. I jest to rzecz znana, bo polega na tym, żeby każdego dnia dziecko zaznaczyło emocję, które będą mu towarzyszyć, które towarzyszyły mu tego dnia, nie będą mu towarzyszyć, bo raczej ich nie planuje, tylko które towarzyszyły mu danego dnia. Można z tego uczynić po prostu takie działanie, które dziecko realizuje na przykład przez tydzień co wieczór w domu z rodzicem i dzięki temu, kiedy na przykład przyniosłoby te swoje kartki, ten dziennik swoich emocji na przykład w piątek do przedszkola, mamy szanse o tych emocjach porozmawiać troszeczkę inaczej, bo dziecko, kolorując, zakoduje sobie różne sytuacje, może dodatkowe pewne wyjaśnienia czy notatki zapisywać z tyłu na przykład tej kartki, albo będzie zapisywał to rodzić, albo dziecko zilustruje je w jakiś symboliczny sposób, no i wtedy będziemy mogli o tych emocjach porozmawiać. Dla nas jest to też informacja, jakie emocje dominują w życiu dziecka, to jest cenne, o ile zostały wypełnione zgodnie z prawdą, o ile dziecko miało chęć to wypełniać, więc generalnie nigdy nie należy tego narzucać, tylko zaproponować jako jakąś alternatywę. I co to nam daje? Taki nawyk i taką umiejętność wglądu w siebie, bo to jest rzecz taka, w życiu dorosłym często jej brakuje osobom dorosłym, co sprawia, że wierzę w to, że nie zostało to wypracowane w odpowiednim czasie, za który uważam właśnie edukację przedszkolną. No jest to taka umiejętność zajrzenia w głąb siebie, zastanowienia się nad tym, co czujemy i takiego pomyślenia nie tylko o zdarzeniach, które miały miejsce, nie tylko o efektach tego wszystkiego, takich bezpośrednich, fizycznych, namacalnych, ale właśnie tych takich emocjonalnych, co sprawiło nam tą radość właśnie czy smutek, czy złość, no i jak sobie z tym poradziliśmy, co jeszcze cenniejsze, czyli taka lekcja dla nas. Kolejne techniki to już ostatnia taka propozycja działań, które zaproponowałam tutaj w kontekście tego wstępu rozwijania i nazywania emocji, rozpoznawania i nazywania, i to nic innego, jak definiowanie, takie tworzenie dziecięcych egzemplifikacji tego, czym te emocje są. Czyli na przykład strach to taka rzecz, kiedy… złość czuje się wtedy, gdy... i tak dalej, dzieci kończą tą definicję. Tylko zabawa w takiej wersji nie jest specjalnie atrakcyjna dla dziecka. Jeżeli chcielibyśmy taką rozmowę poprowadzić dłużej, to na pewno dziecko byśmy szybko znudzili i nie miałoby ono chęci uczestniczyć w tym tak aktywnie. Z tego względu fajnie jest wykorzystać jakiś gadżet.

Ja tu zaproponowałam piłkę zmyłkę. Jeżeli nie znacie, to warto poznać, bo jest tanim gadżetem, łatwo dostępnym, a jeżeli znacie, to wiecie o co chodzi. Jest to piłka w środku wypełniona wodą, z obciążeniem w środku. Przez to, że to obciążenie jest niestabilne, jeżeli tą piłkę popchniemy, to z pozoru piłka, która wygląda tak jak każda piłka, inna piłka powinna potoczyć się w linii prostej, ta piłka zaczyna szaleć i nie wiadomo do kogo trafi, i już są emocje, i już ta zabawa jest ciekawsza, fajniejsza i dzieci chętniej wezmą w niej udział. I teraz przechodzimy do tego aspektu, który był wspomniany na początku w planie prezentacji, czyli budowanie tożsamości grupowej. Tutaj za źródło mogłabym przyjąć metodykę harcerską. Jeżeli ktoś ma doświadczenie harcerskie i zuchowe, to wie, że wszystko, co się dzieje wokół tego tematu harcerskiego, zuchowego, jest otoczone taką kanwą obrzędowości, jest tam trochę takich zdarzeń rytualnych, pomijam nawet już same ogniska i takie rzeczy, ale generalnie jest tam dużo takich elementów, które sprawiają, że bardzo szybko w takiej społeczności, takiej wśród skautów, czujemy się częścią tej grupy. I to jest bardzo cenna, ważna grupa. Więc co sprawia, że z taką łatwością wchodzimy w to i co sprawia, że ta grupa jest dla nas aż tak cenna, że te zasady, które są dla niej ważne, są dla nas ważne. No to jest właśnie ta tożsamość grupowa, która jest tworzona w różny sposób, ale to, co jest przeniesione na grunt właśnie pedagogiki przedszkolnej i to, co warto wykorzystać, no to przede wszystkim właśnie tworzenie symboli, powitań, wspólnych takich rzeczy, wspólnych elementów, które sprawią, że kiedy dziecko będzie częścią tej grupy, będzie się w niej czuło komfortowo. I czemu to jest ważne? Głównie z tego względu, że jeżeli zastanowimy się nawet nad naszym takim dorosłym życiem, radością mamy chęć podzielić się z bliską osobą. To właśnie z takimi osobami chętnie dzielimy się taką emocją. Strachu staramy się nie pokazać przy osobach, przy których się czujemy niekomfortowo, przy których się czujemy zakłopotani. Ze złością bywa różnie, bo jeżeli czujemy się niekomfortowo w danej grupie, to albo przyjmie ona ten biegun, powiedziałabym, taki afektywny, kiedy jesteśmy jeszcze bardziej zdenerwowani i nie kontrolujemy w ogóle w żaden sposób tej złości, bo najzwyczajniej czujemy się, no jeszcze bardziej zakłopotani, więc ta złość jest mocniejsza i nakierowana też na te inne osoby, albo w drugą stronę, czujemy, że nie czujemy się bezpiecznie i tej złości nie możemy wyrazić, co też nie jest pozytywne, jeżeli tą złość w sobie dusimy. I podobnie jest ze smutkiem, chętnie szukamy wsparcia w grupie, która będzie nam sprzyjała, w której będziemy się czuli dobrze, będziemy się czuli jej częścią. Dlatego jest to tak bardzo istotne, ażeby ta grupa była wspólnotą, żeby ta grupa była taka zjednoczona i żeby w tym pomóc, możemy skorzystać właśnie z tych elementów, które będą budowały tą tożsamość, poza wszystkimi innymi tymi działaniami, które grupę integrują i które budują dobrą atmosferę tak po prostu. Jedną z takich rzeczy są przykładowe powitanki i choć tutaj dałam również przykład tych powitanek, które były na drzwi, nie jest to mój autorski pomysł, a żałuję, bo jest super, jest z tych filmików amerykańskich, gdzie się dzieci witały przed klasą, ale to jest ta spolszczona wersja, którą może widziałyście już gdzieś na blogu, niemniej w kontekście pandemii, no to powitanki są na urlopie. Mam w planie stworzyć coś bezdotykowego, ale potrzebuję na to jeszcze chwilki, ale generalnie jest to przykład jednej z takich powitanek, które może być takim naszym grupowym rytuałem. Możemy się przywitać zawsze w ten sam sposób albo tą samą piosenką i wtedy dzieci będą czuły, że to jest coś ich, to jest ich grupowe. Jeżeli przyjdzie nawet jakiś nauczyciel na zastępstwo, to wtedy będą one mu potrafiły powiedzieć u nas w grupie, w naszej grupie działa się tak, tak i tak, my się witamy w ten sposób. No i to sprawia, że ta tożsamość grupowa gdzieś widnieje, jesteśmy my, jest nasze, więc to jest już rzecz jakaś taka wspólna i świadczy o tym, że czujemy się komfortowo. Kolejną taką rzeczą, a właściwe kilka takich rzeczy, to tutaj propozycje tablicy obecności. To jest miła rzecz, która często w placówkach się pojawia, nie zawsze, nie wszędzie, ale możemy podkreślić rangę obecności dziecka danego dnia w przedszkolu, to, że jest zauważone, to, że się cieszymy, że przyszło, właśnie w taki wizualny sposób. Tutaj są zaproponowane tylko trzy różne opcje, ale jedna z alternatyw wykorzystuje sznurki, na których możemy zawiesić klamerkami to w formie koszulek, mogą być to oczywiście inne, są kamyczki, są koszyczki, to są proste rzeczy, gwiazdki, tabelki, form może być nieskończenie wiele. Możemy skorzystać z takiej opcji, aby nam właśnie pomogła zaakcentować rolę dziecka w grupie i to, że się pojawiło, że jest to dla nas cenne. I dziecko przyczepia takie symbole oczywiście samodzielnie albo może przyczepiać je osoba dyżurna, albo może przyczepiać je nauczyciel, w zależności od tego, jaką koncepcję przyjmiemy. To, co sprawi, że poczujemy się wyjątkowi, to to, że będziemy funkcjonować na podstawie wspólnych zasad. Mogą to być zasady, które dzieci stworzą i to jest najfajniejsza wersja, najbardziej wartościowa, jeżeli dzieci same tworzą swoje kodeksy, ale prędzej czy później i tak musimy je zwizualizować w jakiś sposób. Możemy też zaproponować pewne rzeczy od siebie, jeżeli są to szczególnie dzieci młodsze i nie są w stanie jeszcze w taki sposób formułować różnych zasad. No i najważniejsze jest to, żeby te zasady zostały przez dzieci przyjęte, stąd te podpisy pod kodeksem, stąd zawsze jakiś znaczek, odbita rączka. To symbolizuje, że to są zasady, na które się faktycznie zgodziliśmy, o których porozmawialiśmy. Inną taką rzeczą są loga, tutaj mamy swój znaczek grupowy, jeżeli on się pojawia w kilku miejscach, jeżeli on jest zawsze przy naszej tablicy, w naszym miejscu w szatni, jeżeli on się pojawi tam, gdzie na przykład mamy swoje miejsce na stołówce i tak dalej, dzieci coraz bardziej czują, że to jest właśnie ich logo, to jest ich grupa. Poza tym w ten sam sposób, w zależności, jaka jest nazwa, to są jeżyki, jeżeli się zwracamy do dzieci, że zapraszamy wszystkie jeżyki z powrotem z podwórka, no to od razu już one dodatkowo mają podkreśloną rangę tego, że są właśnie tymi jeżykami, a nie częścią innej grupy. Kolejną rzeczą jest piosenka, która może być naszą piosenką grupową.

Z racji tego, że grupy bardzo często nazywają się w jakiś sposób odzwierzęcy łatwo jest znaleźć piosenkę na temat danego zwierzątka i warto uczynić ją naszą grupową piosenką, i śpiewać ją w ważnych momentach dla naszej grupy. Możemy rozpoczynać od niej nasze uroczystości, możemy tą piosenkę śpiewać podczas różnych uroczystości takich wewnątrz przedszkolnych, takich powiedzmy a’la apeli, które się odbywają, możemy tą piosenkę śpiewać podczas urodzin różnych dzieci, które będą obchodziły urodziny u nas w grupie w zależności od tego, jak to wybierzemy. Bardzo fajną rzeczą jest święto grupy, tak jak w właśnie w metodyce harcerskiej, tam często było święto drużyny z racji rocznicy jej powstania, a tutaj możemy wybrać jakiś inny dzień w zależności od tego, co będzie nam bliskie sercu.

Na przykład jeżeli jesteśmy grupą kotków, możemy to zorganizować w Dzień Kota, który tam jest bodajże 12 lutego, wtedy możemy to święto celebrować i zrobić naszą własną, niepowtarzalną uroczystość, której nie będzie w żadnej z innych grup. No i tyle w temacie tej tożsamości grupowej. Przechodzimy teraz do emocji już poszczególnych i w kontekście każdej z nich postaram się zaproponować strategię i działania, które można zrealizować bezpośrednio, kiedy dana emocja jest przeżywana, i takie działania, które można realizować, ażeby przygotować się do różnych działań, przygotować się do przeżywania tej emocji. I pierwszą emocją jest złość. Gdy złość trwa, możemy przyjąć trzy strategie. Pierwszą strategią jest wyciszanie złości i w tym pomaga nam kącik relaksacyjny. Ja tu nie rozpisywałam go za bardzo, bo każdy z nas ma zorganizowanego go w jakiś konkretny sposób, ale możemy tam zaproponować w kontekście złości gazety, gniotki, wodę na przykład, która jest bardzo wyciszająca czy też muzykę. Muzyka jest dobrym rozwiązaniem, jeżeli możemy puścić ją albo bezpośrednio z magnetofonu, możemy także zaoferować dziecku słuchawki, one dodatkowo odcinają go troszeczkę tak słuchowo od tego wszystkiego, co się dzieje, więc jeżeli dodatkowo ta złość potęgowana jest jakąś nadwrażliwością słuchową, to dziecko ma szanse gdzieś się odciąć od tych dźwięków, które je najbardziej frustrowało. Kolejną taką rzeczą, która jest ważna i pomocna przy wyciszeniu złości, jest skrytka, jakieś miejsce, w którym dziecko może po prostu pozostać w odosobnieniu, bo nie każdy, działając w złości, ma taką chęć, aby od razu wdawać się w dyskusję z osobą dorosłą i próbować sobie z tą złością radzić, więc fajnie, jeżeli mamy jakaś przestraszeń, w której dziecko może się na swój sposób ukryć. Na przykład może to być pufa, która będzie trochę schowana za jakimś regałem z książkami, czy w zależności od tego, jak wygląda nasza sala, oczywiście to wszystko musi być bezpieczne, ale chodzi o taką przestrzeń, gdzie dziecko poczuje, że na chwilę mogło się schować przed tym, spróbować sobie samodzielnie z tą złością poradzić. Inną taką rzeczą są techniki oddechowe i my intuicyjne zawsze to robimy, prosimy dziecko, ażeby wzięło większy oddech, żeby odetchnęło troszeczkę, jeśli jakaś złość go poniesie lub inna emocja. Ale taką ciekawszą wersją i prostszą są dmuchawki, często te logopedyczne, i różne takie pomoce do ćwiczeń oddechowych, bo one jakby same z siebie prowokują do wykonania tego oddechu, wdechu, wydechu i to dziecko wycisza, a dzięki temu nie musimy jakby przy tym wszystkim asystować, a dzieci często w złości nie mają ochoty na taki bezpośredni kontakt i wolą móc po prostu same zadziałać, i w tym pomaga kącik relaksacyjny, dziecko może iść, wybrać coś, nie potrzebuje do tego osoby trzeciej, poradzi sobie z tym samo. Ale same wyciszanie złości to za mało, bo nie chodzi tylko o to, żeby te emocje w sobie tłumić. Jeżeli złość jest na naprawdę bardzo wysokich obrotach, to czasami trzeba poczekać do tego momentu aż ona zejdzie na inny pułap, żeby móc z nią pracować dalej, żeby móc dziecku pomóc, dlatego wtedy tą złość możemy wyrazić w jakiś sposób. No i jeżeli pracujemy nad tym z dzieckiem, z dziećmi, z grupą, to pierwszą rzeczą, której uczymy, to to, że złość nie może krzywdzić innych osób, czyli nie ma tu mowy o zachowaniach agresywnych oczywiście.

Dlatego jeżeli złość nas, można powiedzieć, roznosi i widzimy, że ta złość już roznosi dziecko, warto mu zaproponować, żeby tą złość narysowało, warto mu zaproponować, żeby wybrało jakąś strategię z takiej ściągi, którą stworzymy wcześniej z dziećmi, lub warto w jakiś sposób manualnie dziecko zaangażować, może drzeć papierki, może zgniatać różne rzeczy, to pomaga się rozładować i pomaga przekierować tą złość, która być może już by znalazła ujście w jakimś działaniu agresywnym, na takie działanie, które jest akceptowane, aprobowane społecznie. No i kolejną taką rzeczą, cenną bardzo, uważam, jest pewna rutyna uczenia takich działań, które zawsze będą mogły wracać dziecku i będą taką właściwie takim działaniem automatycznym za każdym razem, kiedy ta złość się pojawi. No jeżeli to ma być coś, co będzie dla dziecka automatyczne, proste i ono będzie po to sięgać, no to musi być łatwe do zapamiętania i takie intuicyjne. I dlatego tutaj zaproponowałam takie proste rozwiązanie, to są trzy paluszki i to są rzeczy, które można dziecku zaproponować, te trzy paluszki, jako coś, co ma zrobić, kiedy się złości. Czyli jeżeli dziecko się złości, to zawsze ma jakieś źródło, więc może poprosić daną osobę, by zrobiła, to jest jakiś kontekst taki sytuacyjny związany z drugą osobą, ażeby albo zaprzestała tego, co robi, co tę złość prowokuje, albo na przykład, jeżeli to chodziło o odebraną zabawkę, żeby tą zabawkę oddało, w zależności od sytuacji, pierwszą rzeczą jest prośba, poprosić o zmianę sytuacji tą osobę, z którą jest to związane. Drugą rzeczą to wytłumaczyć tej drugiej osobie, dlaczego to jest dla nas ważne. Bo jeżeli przyjrzymy się dzieciom i temu, jak one próbują sobie radzić ze złością, to często zobaczymy, że one ten pierwszy etap to intuicyjne nawet zrobią, bo są dobrze wychowane, wiedzą, że trzeba o coś poprosić. Proszą o to, ażeby oddać na przykład im zabawkę, ale nie znają kontekstu sytuacji, odeszły, dziecko inne ją wzięło nieświadome, że ktoś się nią bawił, nie rozumie w ogóle tego, że robi coś nieodpowiedniego, więc bez tego wytłuczenia często mamy konflikt i problem i się pojawiają pierwsze kłótnie, więc warto właśnie, ażeby nauczyć tego, że po prośbie musi się pojawić wytłumaczenie, dlaczego uważasz, że masz rację, że powinno być tak jak jest, że to jest ważne. No i trzeci etap to jest już skorzystanie z pomocy osoby dorosłej. Jeżeli się zupełnie nie może ta dwójka dzieci dogadać lub większa grupa w zależności od tego, co tą złość prowokuje, no to muszą przyjść o pomoc do dorosłego. I teraz co ten dorosły powinien zrobić? No nie rozwiązywać problemu za nich, bo całe te trzy paluszki, jakby główną ich zaletą jest to, że one dają dziecku tą autonomię w podjęciu decyzji i w rozwiązaniu swojego problemu, więc ten trzeci krok, skorzystaj z pomocy, to jest wezwanie nas w roli asystenta. Możemy zaproponować dzieciom, żeby przeprowadziły tą rozmowę przy nas, wtedy słyszymy argumenty jednej i drugiej strony, możemy w tej dyskusji uczestniczyć, jeżeli ta dyskusja w ogóle nie przebiegała tak jak byśmy chcieli, bo dzieci funkcjonują też na różnym poziomie, choćby takim w kwestii rozwoju mowy i nie zawsze są w stanie to wytłumaczyć, więc możemy dopowiadać pewne rzeczy, próbować zrozumieć o co chodziło jednej stronie, drugiej stronie i znaleźć konsensus. W ostateczności, jeżeli do konsensusu nie dochodzi z inicjatywy dziecka, a ciężko znów wyczuć, kto tam jakby powinien ustąpić bardziej, kto powinien pójść na kompromis, kto ma prawo nie mieć chęci pójść na taki kompromis, bo czuje się niesprawiedliwie, umowa czasowa jest ostatecznie zawsze dobrą alternatywą. Najpierw jedna osoba, potem druga, jeżeli chodzi o zabawkę. Jeżeli chodzi o jakieś inne rzeczy, no to oczywiście w zależności od sytuacji, ale no trzy paluszki warto zapamiętać. Jeżeli powtórzymy to bardzo wiele razy z dziećmi, to później będziemy mogli z tego skorzystać, jeżeli dziecko przyjdzie od razu prosić nas o pomoc, możemy go zapytać, czy korzystało z tego, czy już sobie próbowało poradzić samo, wartościowa rzecz. Kolejną taką rzeczą jest złość, ale w kontekście takich działań profilaktycznych, takich, które mają przygotować do tego, nie nas, a dzieci, żeby sobie z tą złością radziły, żeby bardziej ją rozumiały, lepiej, i żeby bezpieczniej się czuły, kiedy się pojawi.

Pierwsza taka zabawa to portret złośnika. To jest prosta rzecz, możemy narysować złośnika. Jest to jakiś wymyślony twór, dzieci go rysują, ale sam ten rysunek oprócz tego, że nam coś powie w kwestii doboru barw i tego wszystkiego, i może działać już terapeutycznie na zasadzie samej czynności, daje nam generalnie materiał do pracy. Jeżeli zapytamy dziecko, dlaczego się złości, czemu się złości, co zwykle wprawia je w złość, z reguły dzieci nie odpowiadają na takie pytania, to jest zbyt jakby może nawet nie osobiste, ale one nawet się nad takimi rzeczami nie zastanawiają, często sobie tego nie uświadamiają. Natomiast jeżeli zapytamy o ten twór, który one stworzyły, tego złośnika, co sprawia, że on się złości, co sprawia, że staje się wybuchowy, co sprawia, że aż się zaczerwienił ze wściekłości, no to dzieci będą dawały przykłady, które będą przykładami z ich życia, z ich systemu emocjonalnego, taki, jaki u nich funkcjonuje. Wtedy oprócz tego, że inne dzieci maja szansę usłyszeć, co frustruje inne osoby i uświadomić sobie być może sobie coś, że czasami są przyczyną czyjejś złości albo mogą być, no to z drugiej strony mają szansę same wyrazić i być może nawet uświadomić sobie wtedy, że to jest właśnie coś, co także ich denerwuje. Kolejna zabawa to jest burza mózgów, kiedy mamy szanse lepiej też zrozumieć, dowiedzieć się, czym jest złość dla innych osób. I polega ona tylko na tym, żeby dawać sobie różne skojarzenia, które są z tym związane, przekazując sobie przedmiot w tempie, bo wtedy, jeżeli przekazujemy sobie jakąś rzecz, a nie wskazujemy osobę, która ma odpowiadać na dane pytanie, ono staje się mniej osobiste, jeżeli każdy po kolei ma na coś odpowiedzieć, z większą chęcią odpowiemy na to pytanie, więc warto z tej burzy mózgów także skorzystać. Maski dają nam możliwość takiego wejścia w rolę, są bardzo dobrą alternatywą. One są tutaj zaprezentowane na ilustracji, powstały podczas zajęć arteterapeutycznych realizowanych w naszej placówce, przez naszą przedszkolną arteterapeutkę i uważam, że to jest bardzo, bardzo ciekawa praca. Obserwowałam, jak były te maski wykonywane, widziałam, jak dzieci nad nimi pracowały, no i uważam, że warto z tego skorzystać. Taka maska daje taką w tym wszystkim grupom, które tą złość w sobie zwykle chowają i nie chcą jej pokazać. Bo sam fakt jakby reagowania w taki sposób nagły i głośny, i być może nawet histeryczny, który jest dla nas trudny, dorosłych, nie oznacza, że dziecko tej złości nie przeżywa. I właściwie większy, już taki bardzo trudności powodują złość, którą w sobie ukrywamy. I są już też objawy somatyczne, pojawiają się bóle brzucha. Ukryta złość nigdy nie wychodzi na korzyść. Jeżeli taką maskę przygotujemy i tą maskę mamy przed sobą, ona tworzy jakąś barierę, która dla dziecka jest dużo bardziej komfortowa. Tak jak czasami my się czujemy bezpiecznie choćby w okularach przeciwsłonecznych, to dorośli też lubią je często nosić, to im daje jakieś poczucie pewności siebie. Dziecko, trzymając tą maskę, ma prawo na przykład zwrócić się do zabawki, która je potencjalnie zdenerwowała, hipotetycznie, tworzyć takie role, może powiedzieć, jak się złości, może, jeżeli chcemy się bawić i chcemy zrobić to w bardziej żartobliwy sposób, ryknąć jak wściekły dinozaur i może to z siebie wyrzucić, może to wyrazić. I wtedy nawet takie dziecko, które na co dzień tą złość w sobie kryje, bo uważa, że to jest nieodpowiednie, bo uważa, że powinno się tej złości w taki afektywny sposób nie okazywać, ma szansę ją z siebie wyrzucić, ma szansę odważyć się wykrzesać z siebie takie emocje i to jest dla niego jak najbardziej zdrowe i potrzebne. Kolejną rzeczą, która znowu odsuwa ten bezpośredni kontakt i bezpośrednie pytanie o emocje dziecka, to są zabawkowe rady. To wymaga troszeczkę, ale naprawdę minimalnej gry aktorskiej od nauczyciela, który prezentuje dzieciom misia, o którym opowiada, to nie musi być miś, oczywiście to może być cokolwiek innego, ale liczy się opowieść, że ta zabawka jest naprawdę bardzo, bardzo zdenerwowana, już próbowaliśmy wszystkiego i zupełnie nie mamy pojęcia, jak jej pomóc. No i wtedy dzieci dają kolejne przykłady, dają je z zaangażowaniem, bo pomagają zabawce. To jest takie niegroźne, to jest fajne, to jest zabawka, dzieci lubią zabawki, więc wtedy mogą swobodnie podzielić się swoim pomysłem, a ponadto usłyszeć pomysły innych dzieci, co sprawia, że ten wachlarz strategii, z których można skorzystać, z rad, z których można skorzystać w przypadku pojawienia się złości, się powiększa.

Kolejną taką rzeczą jest złość ukryta w sztuce. Polega tylko na tym, ażeby spośród różnych prezentowanych utworów dzieciom, to mogą być utwory w sensie obrazów, wizualizacji, w sensie ilustracji, które są zaprezentowane albo w kontekście muzyki na przykład czy też tańca, ażeby wybierać te przykłady, które w odczuciu dziecka nawiązują do złości. To pozwala jakby przenieść ten kontekst emocjonalny na bardziej artystyczny i w przyszłości być może także wyrażać tą złość właśnie na takiej drodze. Jeżeli jakby potrafimy wyróżnić piosenkę, która dla nas bardzo kojarzy się ze złością, czujemy w niej więcej złości, to być może w przyszłości my także na muzykę przełożymy na tą naszą złość i to nas będzie oczyszczać, będziemy się czuli przy tym lepiej.

Kolejną taką rzeczą jest złość, czyli jak z nią pracować, czyli co, jeżeli ta złość już się tak pojawia chronicznie i częściej. Pierwszą taką rzeczą jest to, że trzeba poczekać. To jest rzecz oczywista, bo w samej złości, jeżeli dziecko jest naprawdę na wysokich obrotach, niczego nie uzgodnimy. Możemy nauczyć strategii natychmiastowego reagowania, jeżeli pojawiają się zachowania agresywne. I to jest znowu rzecz prosta z naszego przedszkola, bo mamy tam mnóstwo ciekawych specjalistów, od których warto się uczyć, ale ten zwrot naprawdę zapadł mi w pamięć i bardzo w praktyce się przyjął wśród dzieci. To był zwrot stop, nie podoba mi się to, dodatkowo wsparty gestem stop, nie podoba mi się to. Był świetny również w grupach integracyjnych, w których pojawiają się zachowania agresywne na przykład kierowane przez dzieci autystyczne, którym jest dosyć trudno coś wytłumaczyć. Tu mamy prosty komunikat, jest gest, który zatrzymuje, dodatkowo tworzy taką barierę w sytuacji, w której nam coś zagraża, no i jest komunikatem, który ma być odpowiedzią na zachowania agresywne innego dziecka w zamian za to, ażeby dzieci sobie nawzajem nie oddawały, bo to budzi tylko lawinę kolejnej agresji.

Kolejną taką rzeczą jest to, ażeby emocje zrozumieć, czyli jakby nie dążyć tylko do tego, żeby ta emocja zmieniła swój kierunek, jeżeli to jest na przykład złość, tylko dojść do źródła, co sprawiło, że ta osoba się tak zdenerwowała, czy my to dobrze rozumiemy. Bo jeżeli czasami pociągniemy taką dyskusję i ona wystarczy, że będzie trwać dwie, trzy minuty, to często dojdziemy do tego, że być może dziecko doświadczyło jakiejś niesprawiedliwości, być może poczuło się zawstydzone. Czasami tak naprawdę to nie złość, a smutek nim kierowało czy jakiś żal, bo ktoś go rozczarował, bo przyjaciel jakby nie towarzyszył mu w czymś, co on zaproponował. Warto rozmawiać i warto dojść do źródła. Jeżeli złość się już pojawia, to warto przyjąć tą lekcję i oprócz tylko samych przyczyn, pytań o to, jak ta złość przebiegała, z czego wynika, zapytać o to, jak to dziecko zareagowało, czy to rozwiązało jego problem. W ten sposób możemy uświadomić z jednej strony, że zachowania agresywne nie sprzyjają rozwiązaniu żadnej trudności, a z drugiej strony możemy pokazać też inną drogę czy też pole, skłonić dziecko do tego, ażeby samo tą ścieżkę odnalazło. No i oczywiście bezpieczeństwo jest tu kluczowe. Jeżeli złość przejawia się w zachowaniu agresywnym, które jest natarczywe, nie da się go wytrzymać w żaden sposób, jest bardzo afektywne, no to przede wszystkim musimy zadbać o bezpieczeństwo, zatrzymać taką akcję, krótko mówiąc. I tyle o złości, przejdźmy do lepszych. Teraz jest radość. I nie będę o niej mówiła zbyt dużo, bo nie wymaga ona aż takiego komentarza, chociaż zaproponuję pewne działania, które można zrobić, ale warto, żeby wiedzieć, że jeżeli chodzi o złość, strach, smutek, te emocje mają dużo naszej atencji pedagogicznej, bo są emocjami, które często jeszcze zdarzało się nazywać negatywnymi, choć nie są negatywne, bo są tak samo potrzebne jak każde inne, ale są tymi emocjami, które budzą jakiś taki nasz niepokój, mamy taką chęć zmiany tamtych emocji, natomiast przy radości nikt nie ma ochoty nic zmieniać, radość jest dla nas w porządku, chcemy czuć się radośnie. Ale warto tej radości poświęcić tyle samo uwagi, ile poświęcamy innym emocjom. I jest to łatwiejsze i prostsze, bo dużo prościej się pracuje z radością niż z innymi emocjami, ale to nie znaczy, że pracować nie powinniśmy. Radość możemy wyrażać w różny sposób, choćby taki jak tu zaproponowany, możemy ją narysować, wytańczyć, możemy ją wyśpiewać, możemy pokazać, jak się cieszymy, możemy pytać o to i tak samo używać tu różnych dodatkowych pomocy. No i to, o czym powiedziałam, czyli obdarzyć uwagą osobę, która właśnie widać, że jest bardzo radosna. Dajmy jej szansę, ażeby o tym wypowiedzieć, jakby z takim samym zaangażowaniem, jak obdarzamy uwagą dzieci, które się złoszczą, smucą czy też są przestraszone. Radość, tak jak każda inna emocja, ma swoje sekrety i może być postrzegana z różnych perspektyw. Tutaj, tak samo jak przy każdej innej emocji, zaczynamy od tego, żeby ją lepiej rozpoznawać. Możemy zwrócić uwagę na to, jak wygląda twarz osoby radosnej, wtedy tworząc taką twarz na wzorze, który też tam będzie w materiałach, które można bezpośrednio już potem rozdać dzieciom, możemy zwrócić uwagę, że już po oczach tutaj możemy rozpoznać, czy ktoś jest radosny, smutny, zły, czy jakie uczucia prezentuje, że ruch brwi, w jakiś sposób ich ułożenie też zwraca naszą uwagę, no i także usta, uśmiech oczywiście to są te rzeczy, które świadczą o radości, dlatego warto takie ćwiczenia robić. Sznurki to jest tylko pretekst do tego, ażeby stworzyć sytuację do rozmowy, która znowu zaciekawi, zainteresuje. Wykorzystujemy do tego zwyczajne sznurówki, które leżą niby poprzeplatane między sobą, ale niezwiązane na supły, dwoje dzieci bierze końcówki sznurka, podnosi do góry i sprawdza, kto jest ich osobą do pary. I wtedy w tych parach mają członkowie tej pary za zadanie dowiedzieć się, co sprawia radość tamtej osobie, a co sprawia tej i przedstawić to na forum. Znowu prosta zabawa, ale w trochę ciekawszej wersji, co sprawia, że dzieci z większym zaangażowaniem będą brały w nich udział. Raz, dwa, trzy, tak się cieszysz ty, to prosta rymowanka. Podajemy sobie w tym czasie jakiś przedmiot dowolny, to może być nasza grupowa, ulubiona zabawka, raz, dwa, trzy, tak się cieszysz ty, ta osoba, na którą wypadnie, prezentuje, jak się cieszy. Znowuż nie ma tego momentu, w którym wskazujemy na jakieś dziecko, co sprawia, że nawet to bardziej nieśmiałe będzie zaangażowane w zabawę. Kolejna taką rzeczą jest radość schowana w sztuce, ale to jest alternatywa kolejna tej zabawy, która była proponowana w przeszłości. Możemy szukać elementów w sztuce, które nam się z tą radością kojarzą. Warto to robić, żeby móc potem zadziałać arteterapeutycznie, to taka wprawka. Wymarzony prezent to jest zabawa, w której możemy zabawić się w taką pantomimę, jest prostą wersją zabawy drenowej, kiedy przekazując prezent, ale tym razem jest on niewidzialny, dziecko rozpakowuje ten prezent i prezentuje swój zachwyt. Wtedy możemy nie tylko zobaczyć, jak ten zachwyt został zaprezentowany, ale dopytać, co tam było, co sprawiło radość, jaki prezent on by zaproponował komuś innemu, żeby sprawił radość i tak dalej. Znowu na jednej prostej zabawie możemy budować bardzo, bardzo wiele, jeżeli mamy odpowiednie pytania. Kolejną emocją, jedną z tych trudniejszych, jest strach i lęk. Strach moglibyśmy powiedzieć, że pojawia się wtedy, kiedy czegoś się przestraszymy, bo coś huknęło na przykład nam znienacka za plecami, lęk natomiast jest już rzeczą, która trwa w czasie, jest już bardziej taka doprecyzowana, nakierowana na coś. Lęki dzieci w wieku przedszkolnym miewają różne i te, które dotyczą takich lęków, powiedzieliśmy jako dorośli, nieuzasadnionych, na przykład lęk przed ciemnością, w której tak naprawdę nic nam nie zagraża, czy na przykład, nie wiem, lęk przed zwierzętami, przed psem, dzieci często się obawiają psów, jest prostszy do przepracowania niż lęk na przykład społeczny, z tym już bywa trudniej, czy też lęk adaptacyjny, ale on już jest też jest wymierzony w czasie, jest związany z jakąś zmianą. Lęk społeczny uważam za jedne z tych trudniejszych do przepracowania w grupie. I teraz, co można zrobić i w jakiej sytuacji? Przede wszystkim, gdy strach i lęk trwają, no to oczywiście trzeba poczekać i zapewnić dziecku bezpieczeństwo, bo nie ma tutaj nad czym pracować i samo oswajanie z lękiem nie polega na tym, aby działać na takich wysokich obrotach, na silnym lęku. Możemy znowu odsuwać tą pracę z emocjami bezpośrednio od dziecka, bo kiedy pytamy personalnie, a właściwie działa to także w życiu dorosłym, co ty czujesz, kiedy ty się boisz, czego ty się boisz, no to dziecko raczej nam nie powie tego, może nawet nie mieć świadomości. Natomiast jeżeli odwrócimy to i opowiemy znowuż historię, zawsze tu pada ten przykładowy miś, to może być cokolwiek, jeżeli zapytamy, czego on się mógł przestraszyć i dlaczego jest taki zaniepokojony, to znowuż ta dziecięca egzemplifikacja, będą wiązały się z życiem tego jednego, konkretnego dziecka i w ten sposób z jednej strony ono ma szansę na to, żeby sobie uświadomić, że to jest rzecz, która go niepokoi, z drugiej strony buduje taką odwagę, ażeby o tym powiedzieć i żeby wyrazić ten swój lęk, a wtedy kiedy on już ten lęk wyrazi i będzie wiedział, że ma z tym kłopot, dużo prościej jest nad tym lękiem pracować. Jeżeli chodzi o to, co zrobić, jeżeli już wiem, że coś dziecko niepokoi, nie w każdym kontekście da się to zrobić, tak jak mówiłam, lęk społeczny jest trochę trudniejszy do przepracowania, jeżeli dziecko na przykład obawia się psów, bo to się często zdarza, może tego psa narysować, ale samo to, że go narysuje, to jest wartościowe, ale można z tym jeszcze zrobić coś więcej i ten nasz strach przeczarować w coś dużo bardziej zabawniejszego. Jeżeli ten pies, którego dziecko się tak obawia, nagle dostanie kokardkę, będzie miał koronę, będzie się za nim sypało konfetti i będzie jeszcze do tego w spódniczce, i narysujemy mu wąsy, i jeszcze królicze uszy, to to zaczyna się dla dziecka robić zabawne, a jeżeli się zaczynamy z czegoś śmiać, no to już ten strach od razu opada i zaczynamy widzieć to w dużo zabawniejszych barwach. Możecie kojarzyć tą scenę na przykład z Harry’ego Pottera, kiedy on przeczarowywał zaklęciem ten swój strach, który wyszedł z szafy bodajże. Zgadnijcie, co było dalej, to jest kolejna zabawa, kiedy wprowadzamy jakąś historyjkę obrazkową lub tworzymy spontanicznie jakieś opowiadanie i możemy zaproponować dwie wersje rozwiązania tego opowiadania.

Na przykład w Franio bardzo bał się iść do przedszkola, obawiał się, że nie będzie tam zaakceptowany przez kolegów, nie będzie się fajnie bawił, no, ale jednak mama powiedziała mu, że musi iść do tego przedszkola i wyobraźcie sobie, co się wtedy stało. No i możemy tutaj poprosić o pozytywne rozwiązanie sytuacji i o negatywne. Jeżeli pada zarówno pozytywne, jak i negatywne, znowu, to tak jak stopa w drzwiach, małym krokiem powodujemy, że dziecko się bardziej otworzy na to, ażeby ten swój lęk wyrazić i żeby go wypowiedzieć, żeby można było z nim dalej pracować. Strach się bać natomiast jest zabawą, która jest bardzo terapeutyczna, bardzo relaksująca, powiedziałabym, na swój sposób, ponieważ to dziecko staje się strachem i wtedy to dziecko, które ma lęki, ma szansę pokazać siebie w świetle osoby, która jest silniejsza. To znaczy możemy wykorzystać do tego kocyk jakiś, który mamy na przykład pod ręką, dziecko wtedy przemienia się choćby ducha i jako ten duch ma za zadanie przestraszyć kogoś.

Oczywiście inni się tego nie boją, ale chodzi o to, żeby dziecko spróbowało jakiś okrzyk z siebie wydobyć, który być może mógłby być dla niego wcześniej straszny, a teraz już nie będzie, bo to on jest tym straszkiem. Wartościowa zabawa. Jeżeli chodzi o to, jak pracować z lękiem, ażeby on jak najłagodniej przebiegał dla dziecka, no to poza taką pomocą specjalistyczną, która jest konieczna, szczególnie kiedy ten lek trwa dużo dłużej niż byśmy tego chcieli, no nigdy nie chcemy, żeby trwał, jeżeli nasila się w czasie, no to oczywiście powinniśmy korzystać ze wsparcia specjalistów, szukać przyczyny tego lęku, bo może ich być wiele, więc warto odkryć, co sprawia. I jeżeli chodzi o te strategie, to warto dziecku wskazać, żeby ono wiedziało, co może zrobić, kiedy się boi. Intuicyjnie rodzic, nauczyciel, czasami jest zabawka, która pomaga dziecku wyciszyć jakieś różne stany napięcia czy też w nocy, jeżeli się przebudzi, a obawia się ciemności, by zasnąć na przykład, no i gesty takie jak przytulanie, takie jak uściśnięcie dłoni. Jeżeli to dziecku pomaga, jeżeli się boi, warto mu wskazać, że takie rzeczy też są pomocne, bo jeżeli ono będzie to słyszało bardzo często, to kiedy się przestraszy następnym razem, być może zamiast siąść na przykład w kącie i też się próbować ukryć w sobie, podejdzie do nas i będzie mogło z tego pomocy skorzystać. Jeżeli chodzi o zabawę, w zależności od źródła lęku, tak jak tu zaznaczyłam, jeżeli na przykład obawia się dziecko już tych psów, które były wypomniane parę razy, możemy bawić się w wiele zabaw, w których wykorzystamy zabawki, które są psami, my będziemy tymi psami i tak dalej. Dzięki temu znowuż będziemy ten lęk niwelować. To jest kolejna taka strategia, która jest bardzo pomocna. Smutek jest kolejną emocją, która wymaga naszej uwagi, bo oczywiście zależy nam na tym, żeby no wszyscy byli wokół nas radośni, ale jest to taką zgubną myślą czasami, słucham swego czasu pewnego podcastu, który dał mi znacząco do myślenia, że często dorośli, którzy widzą smutek drugiej osoby, dokładają wszelkich starań, aby ten smutek zakończyć, bo bardzo chcemy, żeby wszyscy byli radości, ale że jest to w pewnym sensie, no to taki egoizm, bo czasami ludzie potrzebują być przez chwilę smutni. Więc uważam, że faktycznie to troszeczkę zmieni perspektywę, jeżeli damy przestrzeń do tego, aby chwilę być smutnym. Nie chodzi mi oczywiście o takie smucenie się przez dłuższy czas, ale jeżeli dziecko jest smutne, bo ma ku temu powód, no to ma prawo ten smutek przeżyć i trzeba dać mu taką chwilę na to, ażeby samo po prostu spróbowało, bez takiego usilnego starania się poprawienia nastroju drugiej osoby. Ale oczywiście taka sytuacja nie chcemy, aby trwała za długo, więc jeżeli już zauważymy, że ten czas taki na zaakceptowanie tego minął, możemy dziecko oczywiście próbować pocieszyć.

Poza takimi intuicyjnymi rzeczami, jak właśnie zabawa z najlepszym kolegą, jak zabawa ulubioną zabawką, może posilić się o jakiś ciekawy żarcik, jeżeli już ten smutek powolutku stygnie i zrobić galerię twarzy, nazywam to rozśmieszankami. Jeżeli przygotujemy różne twarze, wycięte choćby z gazety, i zaproponujemy dziecku, żeby dorysowywało im śmieszne elementy, na pewno wprawi go to w dobry nastrój, będzie pomagało troszeczkę o tym smutku zapomnieć, przekierować uwagę, no bo to jest działanie dla dziecka zabawne, będzie je lubiło. Napisałam, aby uważać na podstępy, bo faktycznie dzieci szybko dosyć zauważają, że jeżeli są smutne, to zdobywają dużo uwagi osoby dorosłej i czasami ten smutek swój traktują jako takie, no nie jest to wtedy realny smutek, jako takie narzędzie do tego, żeby zagrać na dorosłym i coś od niego uzyskać. Łatwo to rozpoznać z reguły po tym, że dzieci, które siedzą i płaczą, robią małą przerwę, żeby skontrolować, czy aby na pewno widzimy, jak widzimy, to okej i wtedy płaczą dalej, jeżeli nie, no to szukają nowej strategii. Warto mieć w świadomości, że ten smutek czasami jest próbą szukania atencji drugiej osoby. Jeżeli natomiast chodzi o takie zabawy uniwersalne, bo są takie, które możemy wykorzystać przy każdej emocji, zaproponowałam tutaj kilka. Pierwszą jest worek pełen czegoś. I teraz czego? W zależności od tego, o jakiej emocji mówimy, jeżeli chcemy poszerzyć wachlarz tych emocji i chcemy na przykład porozmawiać o obrzydzeniu na przykład, możemy wyobrazić sobie, że mamy w rękach worek, który jest pełen robaków, no to jest ohydne, ale przekazujemy go i wtedy dziecko będzie pokazywało nam, jak to swoje obrzydzenie prezentuje i jak ono wygląda. Poszerza się ten wachlarz emocji, poszerza się też zasób słownictwa, jeżeli chodzi o nazewnictwo tych emocji, no i to sprawia, że dziecko coraz jakby bieglej posługuje się zarówno językiem emocji, jak i sprawniej rozpoznaje je i ten wachlarz jest szerszy, więc rozpoznaje ich więcej. Może to być też coś pozytywnego. Jeżeli rozmawiamy o radości, to może to być worek pełen kwiatków, czegoś cennego, worek pełen słodkości i dziecko może pokazywać wtedy swoją radość na przykład lub zadowolenie, zachwyt i tak dalej. Jeżeli chodzi o krainy, to jest rzecz, na której można budować całe projekty terapeutyczne, całe projekty dotyczące emocji, kiedy dzieci tworzą krainę, która jest podyktowana jakieś emocji, na przykład dedykowana radości.

Tworzą radosną krainę, wtedy w tej krainie decydują, kto będzie królem, niekoniecznie spośród nich, to może być jakaś fikcyjna postać, którą narysują, co się je w takiej krainie, jak się śpiewa, jakie mają sny o tej krainie, jak się czują, co lubią i co sprawia, że ta emocja tam jest i jak wygląda ta kraina, jakie kolory lubią mieszkańcy tej krainy i tak dalej. Można na tym bardzo, bardzo dużo zbudować i wtedy dużo przeżyć, z wielu perspektyw przyjrzeć się tej emocji. Kapelusz eksperta pozwala nam przeżyć daną emocje w bezpiecznym środowisku. To znaczy, jeżeli powiemy o jakiejś sytuacji, przedstawimy dziecku jakąś sytuację i dziecko w roli eksperta występuje tam i będzie przedstawiało, co się może wydarzyć, będzie przedstawiało to w kontekście osoby radosnej, co by powiedziała na to osoba zdenerwowana, co by powiedziała osoba smutna i tak dalej. Konkretne takie przykłady zastosowania tych technik też będziecie mieli rozpisane w tym skrypcie, tutaj wrzucam jako taką zajawkę.

Zabawy dramowe, kukiełki, pacynki, warto przede wszystkim dlatego, że to jest znowuż odsunięcie od dziecka bezpośrednio, w sensie nie mówi ono bezpośrednio o sobie, tylko na przykładzie jakiejś księżniczki, którą jest i pacynką mówi o niej. Jest to dużo prostsze niż mówienie o samym sobie, również dla dziecka. Jeżeli chodzi o zabawki, z których warto korzystać, no to oczywiście książki są świetną pomocą, głównie dlatego, że jeżeli są dedykowane i są bajką terapeutyczną, no to sama historia jest tą terapia, ale tak samo wśród tych innych zabaw i strategii dają szansę oceny innej postaci, oceny jego zachowania, niezależnie od tego, czy było pozytywne, czy negatywne. I znowu nie jesteśmy to my, ale możemy mówić o naszych emocjach, odnosić to do naszego życia. I tutaj zaproponowałam kilka. Mysz, która chciała zostać lwem, jest jedną z piękniejszych opowieści, które czytałam, szczerze polecam, ale wszystkie, które tu wymieniłam, są wartościowe i uważam, że pomocne w kontekście mówienia o emocjach i budowania jakichś postaw, które są związane z prezentowaniem wartości. I z nazwiskami, z wydawnictwem, też znajdziecie je w skrypcie, więc nie trzeba tego notować, wszystko tam będzie. Jeżeli chodzi o zabawki, które są pomocne, oprócz tych takich, które wymieniałam w toku prezentacji, bo często pomocne są sznurki, zwykła piłka, zwykły worek gimnastyczny i tak dalej, to są takie zabawki typowo dedykowane emocjom, są puzzle, z których możemy tworzyć twarze, szczególnie jeżeli mamy dzieci, które wymagają takiego treningu umiejętności społecznych, to jest bardzo pomocne, czy też dzieci, które mają orzeczenie z niepełnosprawnością w kontekście właśnie jakichś zaburzeń społecznych, fajna pomoc, bardzo ciekawa. Kostki, na których są zaprezentowane emocje, to jest rzecz wartościowa, prosta do wykonania samodzielnie, jeżeli mamy jakąkolwiek inną kostkę i przykleimy je choćby taśmą papierową i narysujemy na tym. Kolejne puzzle tutaj są magnetyczne, znowuż jest to jakaś ciekawsza wersja tego i tam można doczepiać więcej elementów, możemy wybierać różne kształty oczu. To nam też pomaga, żeby skupić się na tych różnych elementach mimicznych, które prezentują daną emocję. Karty, które tutaj są, są o tyle wartościowe, że już prezentują nie na materiale takim zastępczym, rysunkowym, tylko są już tam realne zdjęcia emocji i możemy z nich skorzystać zarówno w kalamburach, możemy szukać dwóch takich samych kart, bo one są parzyste, wtedy szukamy podobieństw, szukamy takich samych emocji. Wiele kart z tego zestawu, który jest tu zaproponowany, przedstawia radość na zupełnie innych przykładach, więc możemy tworzyć zbiory z podobnych emocji, możemy szukać emocji przeciwnych. Jest to małe pudełko z kartami, ale daje naprawdę bardzo, bardzo dużo możliwości. I dobrnęliśmy do końca. Dziękuję bardzo.

Justyna: Dziękuję Moniko. Moi drodzy, teraz czas na wasze pytania, a ja w międzyczasie sprawdzę naszą stronkę i zobaczę, jak się ma sytuacja z laptopem i z żółtymi słuchawkami. No i mogę powiedzieć, że mamy już uzbierane pięćdziesiąt cztery procent kwoty, czyli ponad tysiąc sześćset złotych. Jeszcze troszeczkę do zebrania nam zostało, ale liczę, że z waszą pomocą i z pomocą może i nawet waszych znajomych, jak troszeczkę jeszcze rozgłośnimy to, że zbieramy na ten laptop dla Piotrusia, że spełniamy marzenia, no to myślę, że uda nam się jeszcze zebrać tutaj te pieniążki. I bardzo jestem ciekawa, czy pojawiły się jakieś pytania, czy nie pojawiły się. Na razie chyba nie mamy nic. Tak, na razie nie mamy nic, chociaż pojawiło się już pierwsze od pani Marzeny. Czy te zabawy mogę wykorzystywać w grupie trzylatków?

Monika: Myślę, że zdecydowanie, chociaż zwróciłabym uwagę na to, żeby tam mniejszy akcent był na tą werbalną aktywność dziecka, trochę większy z pomocą nauczyciela, w tym sensie, jeżeli rozmawiamy o jakichś emocjach, na przykład dla trzylatka stwierdzenie definicji tego, czym jest radość, będzie trudne, ale odpowiedzenie na pytanie, kiedy jesteś zadowolony, już jest prostsze, więc musimy tam dobrze sformułować pytanie, które było, ale tak, zdecydowanie.

Justyna: Okej, pani Maja dziękuje za cenne informacje. Bardzo inspirujące spotkanie, też tak uważam, bardzo ciekawe propozycje i do zabawy w przedszkolu, i nawet dla rodziców, dla rodzeństwa, dla cioć, babć, wujków, dla wszystkich po kolei. Czy jeszcze jakieś pytania nam się tutaj pojawiają, czy wszyscy tak uważnie słuchali, że nie ma żadnych pytań?

Monika: Może są, tylko jeszcze nie chcą wyjść na światło dzienne.

Justyna: Być może, być może. Jedyna okazja, żeby jeszcze zadać dzisiaj pytanie dotyczące typowo właśnie emocji. Okej, i mamy jeszcze od pani Beaty, jak sobie poradzić z dzieckiem, które nie potrafi bawić się z innymi dziećmi, denerwuje się i jest dla innych złośliwe?

Monika: Tak jak z każda emocją, najpierw trzeba szukać przyczyn, co tam nie gra tak naprawdę, jakby dlaczego ta zabawa, no powiedzmy w takiej normalnej sytuacji, zabawa z drugim dzieckiem jest rzeczą przyjemną, daje radość drugiemu dziecku. Tam zapewne jeszcze górę bierze może jakiś dziecięcy egocentryzm, to dziecko zapewne chce dyktować warunki swojej zabawy, stąd te złośliwości, stąd te jakieś taki być może złości, które się pojawiają w tej zabawie. Wtedy zwykle warto przyjrzeć się troszeczkę bardziej sytuacji rodzinnej dziecka, bo czasem jest tak, że albo jest to dziecko, moglibyśmy kolokwialnie powiedzieć, bardzo rozpieszczane i jest po prostu nauczone takiej roszczeniowej postawy, albo jest to dziecko, które doświadcza jakichś deficytów właśnie na tym gruncie domowym i po prostu ma taki waleczny styl bycia, gdzie wszystko próbuje zawalczyć siłą. Wydaje mi się, że z reguły to wtedy. No i warto w przedszkolu, bo oczywiście nie wejdziemy do domu dziecka, więc warto się przyjrzeć, ale nie wszystkiego się dowiemy, nie wszystko zobaczymy, warto na początek uczestniczyć w takiej zabawie i najzwyczajniej powiedziałabym od podstaw uczyć, jak się bawić z drugą osobą. Siedzieć, asystować przy tym, wskazywać, co można, co nie można. Wiem, że to jest trudne do zrealizowania w placówce, ale czasami się zdarza taki moment, kiedy możemy sobie na to pozwolić i wtedy warto z niego skorzystać po prostu i być tym doradcą, i osobą, która wyznaczy granicę tej zabawy.

Justyna: Dobrze, dziękujemy za odpowiedź. Mamy jeszcze pytanie od pani Renaty, jak reagować w przypadku, gdy dzieci mają trudność w pogodzeniu się z tym, że nie siedzi w kole obok pani?

Monika: O, klasyk. Można wyznaczyć warty, to jest męczące, jeżeli wyznaczymy, kto kiedy siedzi, ale uważam, że pomocnym, a bardzo prostym rozwiązaniem, jeżeli stosujemy dyżury w grupie, z reguły wybieramy sobie dwoje dyżurnych czy tam niezależnie od tego, jak nazwiemy te funkcje, to te osoby, które pomagają nam tego dnia bardziej na stołówce i tak dalej, można się umówić, że dyżurny siedzi koło pani. To jest chyba najprostsze rozwiązanie i wtedy już nie ma tego konfliktu, bo jest reguła, jest zasada.

Justyna: Tak, i każdy w swoim czasie będzie siedział obok pani. Dobrze, mamy kolejne pytanie od pani Aleksandry. Co jeśli w grupie czterolatków są dzieci, które nie radzą sobie z emocjami, są agresywne, jak nie po jego myśli, to psują dzieciom zabawę, rzucają krzesłem i tym podobne, zwraca na siebie uwagę?

Monika: To jest trudny temat, ale ciekawie się złożyło, bo mam za sobą rzucanie krzesłami także. Pamiętam tą sytuację. Długo to trwało i faktycznie wymaga innego powiedzmy niż standardowo, bo problem jest niestandardowy, kiedy działanie już wkracza na ten poziom, kiedy meble idą w ruch, uważam, że już trzeba też podjąć działania, które będą odrobinę niestandardowe. Z moich obserwacji, jeżeli mogę się podzielić tym doświadczeniem, czym bardziej intuicyjnie działałam w kontekście tego, żeby stawiać granice i wyjaśniać granice zachowania, tym ten bunt narastał bardziej i ta agresja była taka trudniejsza do zmierzenia się, bo jeżeli poszukać, choć nie trwało to krótko i trwało to naprawdę dużo czasu, zanim doszliśmy do tego, co jest źródłem tej złości fatalnej i tak ogromnej, to było to poczucie takiego zagrożenia, bo to dziecko miało świadomość tego, że się złości, już wiedziało, że przeskrobało i ono zaczynało natychmiastowo czuć się tak bardzo zagrożone odrzuceniem, byciem odrzuconym, że reagowało w taki sposób właśnie bardzo agresywny. I wtedy jednak zdecydowanie bardziej uważam, że warto zapewnić dziecko, pomimo tego że robi coś nieodpowiedniego, że jesteśmy przychylnie do niego nastawieni, że chcemy mu pomóc, chętnie mu pomożemy, ale że to, co robi, jest nieodpowiednie i nie może tak robić, musi przestać, żebyśmy mogli porozmawiać. Było to pomocne. Trwało to długo, nie należy się nastawiać na szybkie efekty, tylko raczej małe kroki. Warto najpierw ograniczyć tą agresję choćby do tupania, do ściśnięcia czegoś jak poduszka, różne rzeczy, które mogą to wyciszyć, choćby żeby zejść od tego rzucania krzeseł o połowę niżej i tak stopniowo schodzić do zachowań aprobowanych.

Justyna: Super, dziękujemy za odpowiedź. I mamy jeszcze jedno pytanie, pani Renata pyta, jak pomóc dziecku w trudności godzenia się, gdy nie jest coś po jego myśli?

Monika: Muszę sobie wyobrazić jakąś sytuację, żeby dobrze sobie zrozumieć. Wiem, że dzieci wymuszają z reguły różne rzeczy, często na rodzicu, częściej na rodzicu niż na nauczycielu, myślę, że to często tak bywa. Z reguły, no zachęcałabym do tego, żeby zawrzeć jakąś umowę, umówić się wcześniej, jeżeli to się da, w zależności od sytuacji, jeżeli to jest na przykład wyjście z placu zabaw. Jeżeli umówimy się na jakąś konkretną godzinę, no to po prostu wtedy możemy dziecku powiedzieć, że ten czas się zbliża, przygotowujemy je na tą zmianę. Jeżeli jest już tak ostatecznie bardzo, bardzo trudne dziecko do takiej współpracy i ma jakieś różne doświadczenia, które mogłyby też to tłumaczyć, alternatywa jest rzeczą pomocną, możemy dać dwa wyjścia. Jest wyjście A, które brzmi tak jak ja chcę, jest wyjście B, które brzmi trochę bardziej tak jak ty chcesz, ale oba są gdzieś wypośrodkowane. Idziemy na takie drobne ustępstwo i coraz bardziej tymi naszymi alternatywami kierujemy do tego, na czym nam zależy. No dużo zależy od sytuacji. Są sytuacje, w których jeżeli nie po myśli jest wyjście z przedszkola, no to nie mamy wyjścia, po prostu z niego wychodzimy i musimy o tym porozmawiać w domu, ale no są takie chwile, kiedy możemy dać szansę gdzieś pójść na drogę ustępstwa, ale dałabym to w kontekście alternatywy, a nie takiego ustępstwa w sensie okej, to zróbmy tak jak ty chcesz teraz, a następnym razem zrobimy tak jak ja chcę. To już jest inna sytuacja, bo dziecko wtedy powiedzmy zwyciężyło tą potyczkę i to nie przyniesie nam nic dobrego na dłuższą metę. Ale alternatywa daje nam nad tym kontrolę, kiedy nie możemy jej zyskać, daję ci dwie opcje i ty wybierasz jedną z dwóch opcji, które ja zaproponowałam. No, ale musimy je tak dobrać, żeby jedna z tych opcji była tą opcją bardziej przychylną wizji dziecka.

Justyna: Okej, świetne rozwiązanie. Jeszcze ostatnie pytanie już od pani Katarzyny, co zrobić z chłopcem, który bije dzieci? Przeprasza, z rozmowy wynika, że rozumie, że źle zrobił, ale za jakiś czas znowu kogoś bije. Czasem powodem jest to, że dzieci nie respektują zasad wprowadzonych w grupie.

Monika: Myślę, że tam znowu pomocne będzie trochę bardziej podążenie za dzieckiem, przynajmniej przez jakiś czas. Mam pełną świadomość tego, że to jest bardzo trudne, zważywszy na ilość dzieci, które mamy w grupie, ale jeżeli pojawia się takie zachowanie, nawet jeżeli jako taka, no kara za nieprzestrzeganie zasad, to widać, że w pewnym sensie one już zostały zautomatyzowane. Ciężko przy nim jakby odszukać przyczynę, dlaczego tak jest, że właśnie takie zachowanie jest zautomatyzowane, no i warto szukać tej przyczyny i spróbować się dowiedzieć, ale czasami powiedzmy jest to jakiś mechanizm z tego etapu jeszcze takie żłobkowego, kiedy dziecko siłą próbowało załatwić sprawy, bo to było prostsze. Czasami takie zachowania pojawiają się, jeżeli dziecko ma problem w zakomunikowaniu swoich potrzeb, jeżeli mówi słabo, jeżeli ta mowa jest mało zrozumiała dla innych, pojawi się to szybciej, ale jeżeli już to działanie jest i to niezależnie od tego, czy ta mowa jest, czy nie, poza dyskusją, która jest oczywista, poza szukaniem przyczyn, już nawet nie tylko same jakby przeprosiny, tylko to, żeby dziecko w jakiś sposób szukało zadośćuczynienia. Jeżeli komuś coś zepsuło, powinno to naprawić. Jeżeli zrobiło komuś krzywdę, powinno zadbać o to, żeby ta druga osoba poczuła się w porządku. Ta druga osoba jakby, żeby przekierować trochę światło na tą osobę, która została skrzywdzona. Mogłaby zdecydować, no i ostatecznie, jeżeli jesteśmy blisko, to to, co możemy zrobić, to złapać za rękę i dać też ten bodziec czuciowy. I to nie ma być oczywiście jakieś mocne, ale jeżeli złapiemy za tą rękę i powiemy nie wolno, to jest to dużo lepiej kodowane niż taki komunikat sam słowny, że nie powinno się bić, bo to jest niefajne. Czasami prostsze takie rozwiązanie będzie i fajną strategią jest wtedy faktycznie w działaniach agresywnych wspomniane stop, nie podoba mi się to, bo być może, jeżeli to już wejdzie w automatyzm dzieciom, a faktycznie wchodzi i naprawdę szybko to łapią, to to stop być może czasami zatrzyma tą rękę, która mogłaby być uderzeniem, a to dziecko ma szansę się wtedy zreflektować i też swoje zachowanie troszeczkę zmienić.

Justyna: Okej, dziękujemy. Powiem Ci, że pojawia się coraz więcej pytań, ale pozwolę jeszcze sobie jedno zadać, które jest dosyć, wydaje mi się, istotne. Jak poradzić sobie, gdy dziecko ciągle kłamie?

Monika: No to jest trudne, to jest naprawdę trudne. Nie powinno się dziecka zawstydzać. To kłamstwo też pojawia się po coś i czemuś ma służyć, i teraz pytanie, czemu ono się pojawia i w jakiej sytuacji. Może kłamać, że czegoś nie zrobiło, jeżeli to zrobiło. Na przykład jeżeli, nie wiem, coś tam wylało w sali powiedzmy czy no, nie wiem, być może obawia się po prostu konsekwencji i kary, wtedy pytaniem jest, dlaczego się jej obawia i co spotyka go w innej sytuacji, jeżeli się przyzna do tego. Bo jeżeli faktycznie na co dzień na przykład spotyka się z jakąś konsekwencją za rzeczy, które zrobiło niechcący w domu, no to może mieć takie obawy i może tym kłamstwem się ratować. Może też tak być, że dziecko oszukuje, że, no nie wiem, coś należy do niego, nie należy do niego. To czasami jest kwestią jakiejś, nie wiem, zazdrości, która wynika z tego, że dziecko inne ma coś, czego nie ma to drugie. Jak znajdziemy tą przyczynę, jak znajdziemy to źródło, łatwiej nam o tym rozmawiać, no, ale kłamstwo jest rzeczą trudną, bo ciężko nam wyczuć, kiedy dziecko kłamie, jeżeli nie widzieliśmy, nie jesteśmy świadkami danej sytuacji. Więc no najważniejsze jest, żeby znaleźć przyczynę, co to kłamstwo ma temu dziecku zapewnić, czy ono próbuje swoją wartość zbudować na tym oszustwie, to wtedy pracujemy na poczuciem wartości, czy ono próbuje zyskać jakiś przedmiot, no to wtedy trzeba wyjaśnić różne zasady, które w naszym dorosłym życiu są, obowiązują, że nie można sobie jakichś przedmiotów odbierać i tak dalej. No zależy bardzo od kontekstu tego kłamstwa.

Justyna: Okej, pojawiły się nam jeszcze trzy pytania, natomiast myślę, że na dzisiaj pomalutku już skończymy i ja, Moniko, prześlę do Ciebie te pytania i postaramy się po prostu udostępnić je u nas na grupie. Dlatego ja gorąco zachęcam, drodzy Państwo, dołączajcie do naszej grupy „Przedszkola i żłobki, to dziecinnie proste”, tam postaramy się właśnie odpowiedzieć na pozostałe pytania, ponieważ dzisiaj już ten nasz czas się kończy. Moniko, bardzo serdecznie Ci dziękuję za te wszystkie odpowiedzi, za dzisiejszą prezentację. Dziękuję również wam, moi drodzy, że jesteście. Jeszcze raz sobie pozwolę zerknąć i sprawdzić, jak tam nasza skarbonka.

Monika: Teraz już jest też moja kolej, żebym się dorzuciła. Zachęcam wszystkich.

Justyna: Tak. Coś jeszcze pomalutku nam kapie, jakieś drobne pieniążki wpłacają nam się tutaj, więc mam nadzieję, że uda nam się tą kwotę uzbierać. Moi drodzy, ja wam gorąco zachęcam śledźcie nas na Facebooku. W przyszłym tygodniu mamy dla was całkowitą nowość, całkowitą premierę, mianowicie rozpoczynamy emisję naszego e-booka, który będzie tym razem o rekrutacji. W przyszłym tygodniu również pojawi się nowy podcast. Jeden podcast będzie nagrany również przez naszą Monikę. W najbliższym czasie, już w sierpniu kolejne spotkanie również z Moniką. Na jaki temat? Śledźcie nas, a wszystko zostanie udostępnione na Facebooku i na naszej grupie. Za dzisiaj jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję. Życzę wam miłego wieczoru, no i do zobaczenia już niebawem. Pozdrawiamy.

Monika: Do zobaczenia.