Podcast

Nauka czytania

W 14 odcinku naszego podcastu "To dziecinnie proste!" rozmawiamy z Moniką Sobkowiak o tym, jak poznać, że dziecko jest już gotowe do nauki czytania i w jaki sposób możemy pomóc mu rozpocząć przygodę z czytaniem.

Jakie tematy poruszamy?

  • Gotowość dziecka do nauki czytania - jak ją rozpoznać?
  • Złożoność procesu czytania.
  • Wprowadzanie dziecka w świat liter i słów oraz powiązanych z nimi znaczeń.
  • Jak wspierać dziecko i rozwój jego umiejętności w procesie nauki czytania?

Posłuchaj podcastu

Nasz gość

Monika Sobkowiak
Nauczycielka wychowania przedszkolnego i neurologopeda z Wrocławia, autorka poradników dla rodziców i nauczycieli oraz licznych artykułów i gier edukacyjnych.
Nastawiona na ciągłe poszukiwanie kreatywnych rozwiązań edukacyjnych i rozwijanie twórczego myślenia u dzieci w wieku przedszkolnym. Autorka bloga https://panimonia.pl, któremu w mediach społecznościowych zaufało ponad 50 tysięcy rodziców i nauczycieli.

Transkrypcja podcastu

Justyna: Cześć, witam was serdecznie w czternastym odcinku podcastu „To dziecinnie proste” Spotykamy się z Moniką Sobkowiak, aby porozmawiać o tym, kiedy dziecko jest gotowe do nauki czytania i jak powinna ona przebiegać. Nie przedłużając, oddaję głos Monice i życzę miłego słuchania.

Monika: Dzień dobry i cześć, z tej strony Monika Sobkowiak, autorka bloga Pani Monia. Mam przyjemność zaprosić was dzisiaj do wysłuchania podcastu, który dotyczył będzie nauki czytania. Podczas tego podcastu postaramy się odpowiedzieć na pytanie, kiedy rozpocząć naukę czytania, czy dziecko jest już do tej nauki czytania gotowe. Żeby sobie to dobrze wyjaśnić, warto zrozumieć, czego oczekujemy, jaki moment uznajemy za ten punkt finalny, jeżeli chodzi o naukę czytania i do jakiego momentu możemy dojść, jeżeli myślimy o dziecku, które tą naukę czytania będzie rozpoczynało powiedzmy w danym roku szkolnym czy kalendarzowym. Jeżeli chodzi o czytanie, możemy wyobrazić sobie kilka sytuacji. Pierwszą z nich jest sam moment, kiedy dziecko rozpoznaje wszystkie litery. No i tutaj oczywiście samo rozpoznawanie wszystkich liter nie przeświadcza jeszcze o tym, że dziecko potrafi czytać. Widzimy wtedy, że kiedy mamy wyraz na przykład mama, dziecko odczytuje M-A-M-A, bo te litery poznało, zapamiętało, niemniej zapytane o to, co przeczytało, nie wie i nie potrafi tego słowa powtórzyć. Nie o takie czytanie nam chodzi, choć możemy tu mówić jak najbardziej o tym, że dziecko poznało już litery. Inną sytuacją jest moment, kiedy dziecko rozpoznaje już cały wyraz. My mówimy wtedy o rozpoznawaniu tego wyrazu globalnie. Oznacza to, że dziecko zapamiętało sobie całościowo obraz wyrazu i potrafi go rozpoznać, wyróżnić spośród innych. Często w ten sposób już naprawdę kilkuletnie dziecko jest w stanie rozpoznać etykietkę ze swoim imieniem. Równocześnie nie będąc w stanie wymienić żadnej litery, która zawiera się w tym wyrazie. Nie jest to także ten moment i ten dowód posiadania umiejętności czytania, o jaki nam chodzi. Mamy do wyboru też taką umiejętność, która pozwala nam odczytać każdą z liter po kolei lub też sylaby w zależności od tego, jaką technikę przyjęło dziecko. I powtórzyć wyraz, który został odczytany, czy też nawet całe zdanie. Natomiast jeżeli zapytamy dziecko, co zostało przeczytane albo żeby zrelacjonowało samodzielnie lub wskazało ilustrację, która pasuje do tego opisu, jest to dla dziecka trudnością. Ono jeszcze nie jest pewne. To oznacza, że dziecko opanowuje samą technikę czytania, ale jeszcze ta wyższa warstwa, czyli zrozumienie tego, co zostało przeczytane, nie jest opanowana przez dziecko. No i jakby sam moment, kiedy rozpoczynamy naukę czytana, w dużej mierze będzie bardzo mocno sięgał jednak do tej sfery technicznej, kiedy dziecko będzie technicznie opanowywało umiejętność łączenia liter, będzie opanowywało umiejętność łączenia tego w wyrazy, wyrazy w zdania i dopiero kiedy ta techniczna umiejętność zostanie zautomatyzowana, kiedy to będzie dla dziecka dosyć łatwe i takie intuicyjne, ażeby pewne elementy ze sobą połączyć, dopiero wtedy będzie mogło ono mocniej aktywizować rozumienie. Jeżeli chodzi o taki etap przedszkolny i ten moment przed rozpoczęciem pierwszej klasy lub też pierwszej klasy, w dużej mierze jeszcze ten akcent pada na takie czytanie techniczne i łączenie znaczenia prostych zdań, bardzo krótkich tekstów, które składają się tylko z kilku zdań, na przykład z daną ilustracją czy też odpowiedzią na jakieś proste pytania do tego tekstu. Jeżeli mamy na myśli taki tekst, nie jest on w żaden sposób dla dziecka zawiły, to jest prosty, krótki, informacyjny tekst, często opis jakiejś rzeczywistości, zachowania czy też na przykład właśnie ilustracji. I do tego momentu dążymy, żeby dziecko po przeczytaniu krótkiego fragmentu, bardzo krótkiego i bardzo prostego, było w stanie ze zrozumieniem wskazać albo opowiedzieć, czego ten tekst dotyczył, albo co właśnie zostało przeczytane. W nawiązaniu do tych momentów, które jeszcze czytaniem nie są, uwidaczniając nam się różne trudności, które są do pokonania, a może różne umiejętności, które dziecko musi opanować, żeby tak naprawdę umieć czytać. Jeżeli pojmiemy czytanie jako taki bardzo złożony proces, to szybko uświadomimy sobie, że zdecydowanie to nie jest tylko wzrokowe rozpoznawanie tego znaku graficznego, którym jest litera, ale także jest to bardzo złożony proces, podczas którego dziecko musi analizować z jednej strony to, co postrzega wizualnie, ten znak graficzny, który jest literą, z drugiej strony musi ten znak zdekodować, zrozumieć, co ten znak oznacza połączyć go z jakimś dźwiękiem, który jest zapisany w tej strukturze, musi tam się pojawić jakiś fonem, jakaś głoska, którą dziecko zapamiętało, tak żeby ono zrozumiało, że ten znak graficzny, te kilka kresek oznacza właśnie głoskę K. I ta głoska będzie łączyła się z kolejną głoską, z kolejnym znakiem graficznym, który dziecko musi zdekodować. To jest cały czas ten proces kodowania i dekodowania, który jest niezwykle trudny, a także syntezowania tych wszystkich zdekodowanych znaków w większe grupy, czyli na przykład w wyrazy czy na przykład w zdania i tak dalej, i tak dalej. Jest to bardzo złożony proces, który bardzo angażuje zarówno wzrokowo, jak i słuchowo, choć nie chodzi tu o słuch fizyczny, ale o słuch fonematyczny, bo przy dobrym słuchu fizycznym możemy mieć zaburzenia słuchu fonematycznego, co oznacza mniej więcej tyle, że jesteśmy w stanie wysłyszeć szept z drugiego końca pokoju, ale nie jesteśmy w stanie tak precyzyjnie rozróżnić brzmienia niektórych głosek czy też niektórych wyrazów. Jest to bardzo złożone zagadnienie, ale żeby to czytanie było opanowane w taki sposób, o jaki nam chodzi, musimy faktycznie tę umiejętność posiadać i ją doskonalić. Również wymaga to od nas tego, żeby nasze oko było w stanie sprawnie przechodzić od znaku do znaku. Co to oznacza? Tekst często jest pisany w linijkach. To jest porządek, w jakim zapisujemy różne wyrazy. Mówię często pisany w linijkach, zawsze pisany w linię, ale chodzi mi o to, że czasami jest tych linijek więcej. Tym samym to nie jest takie oczywiste i to nie jest takie proste. Dla nas, dorosłych, jest oczywiście, bo już mamy tą umiejętność zautomatyzowaną, ale dla dziecka jest to trudnością, żeby utrzymać wzrok cały czas w jednej linii i podążać od lewej strony do prawej strony, kolejno sczytując różne znaki i nie przeskakując równocześnie do kolejnej linijki. To jest bardzo trudny proces dla takiego oka kilkuletniego dziecka. Dlatego też jakby sama nauka czytania będzie również dotykała samej organizacji pola wzrokowego. W związku z tym, jeżeli postrzegamy to czytanie w taki złożony sposób i widzimy, że z jednej strony wymaga ono pewnych umiejętności związanych ze wzrokiem, z podążaniem w kierunku, z trzymaniem się w jednej linii, z analizowaniem pewnych symboli graficznych, które są niczym więcej jak tylko zbiorem linii, różnych krzywych, które tworzą te litery, które dzisiaj znamy i rozumiemy tak jak rozumiemy. Jeżeli pomyślimy o tym, że to jest proces kodowania i dekodowania, i jeszcze wyobrazimy sobie, że dodatkowo te wszystkie znaki, symbole, dźwięki muszą być ze sobą syntezowane, łączone w większe całości i organizowane, widzimy, że stworzyły nam się różne przestrzenie, w których możemy pewne umiejętności doskonalić. I jeżeli chodzi o doskonalenie tych umiejętności właśnie takich bazowych, jak podążanie wzrokiem od lewej do prawej, jak porządkowanie pewnych rzeczy linearnie, ustawianie ich na linii, porządkowanie ich w danej kolejności, tworzenie takich systematycznych struktur, w których się pojawiają jakieś sekwencje, na przykład koraliki czerwony, żółty, zielony i tak dalej, i tak dalej. To wszystkie te umiejętności ćwiczmy z dzieckiem już od najmłodszych lat. Ćwiczą je zarówno różne zabawki edukacyjne, które mamy, ćwiczą je różne takie zabawki albo dekoracje, po których nawet się tego nie spodziewamy. To są różne tablice manipulacyjne, które się pojawiają w placówkach, one się już pojawiają w żłobku czy też klocki, które ustawiamy od największego do najmniejszego, kształty, które dopasujemy, takie same, i tak dalej, i tak dalej. Te wszystkie bazowe umiejętności są doskonalone już naprawdę od najwcześniejszych momentów w życiu dziecka. Czasami są to już nawet takie kontrastowe książeczki czy na przykład różne zabawki, które widzą nad łóżeczkiem dziecka, to one już angażują oko, już sprawiają, że dziecko tym wzrokiem podąża za danym elementem. Jednak jeżeli chodzi tutaj o te kwestię związaną z czytaniem, którą chciałabym poruszyć, chciałabym ograniczyć się do tego momentu, w którym w życiu dziecka wprowadzamy już litery i jakby wyjaśnić dobrze ten moment, kiedy dziecko osiąga ten poziom rozwoju wszystkich umiejętności, że warto zacząć wprowadzać do życia dziecka, do jego tam różnych edukacyjnych poczynań również litery. No i przejdźmy do tego, żeby sobie wyjaśnić właśnie, kiedy ten moment należy rozpocząć. Pierwszym takim ważnym etapem, który podlega naszej ocenie, jest właśnie sprawność oka dziecka. Jeżeli dziecko jest w stanie podążać wzrokiem od lewej do prawej i jest w stanie na przykład wyszukiwać różnice w ilustracjach, jest w stanie odtworzyć proste struktury, na przykład trzy linie, które są ustawione pionowo, jest w stanie przerysować obok również czy na przykład zygzak, który przypominałby nam literę Z, jest dziecko w stanie odtworzyć, przy czym zakładamy, że jakby manualnie jest w stanie już to zadanie wykonać. Jeżeli dziecko widzi, potrafi połączyć takie symbole, potrafi zauważyć, że są takie same, możemy przyjąć, że będzie w stanie zapamiętać także kształt litery, która też jest niczym więcej jak tylko w jakiś sposób uporządkowanym zbiorem linii punktów na płaszczyźnie. Więc musimy sprawdzić, czy dziecko jest w stanie na przykład połączyć ze sobą dwa takie same symbole. Jeżeli chcielibyśmy sprawdzić, czy dziecko opanowało tę umiejętność, równie dobrze możemy rysować symbole, które będą przypominały litery i to w niczym nie zaszkodzi, jeżeli narysujemy literę W, narysujemy literę I, narysujemy literę L, to nic innego jak pewne krzywe, które dziecko może ze sobą na przykład dwie takie same połączyć. Inną taką rzeczą, która jest bardzo istotna, jest przede wszystkim zainteresowanie dziecka literami, nauką czytania. Jest to taki pierwszy wyznacznik, że to już jest ten moment, żeby co nieco dziecku o tym opowiedzieć, pokazać jakieś pierwsze litery, żeby się z nim zacząć bawić głoskami może nieco częściej niż robiliśmy to dotychczas, ponieważ dziecko jest zainteresowane. Takie zainteresowanie oczywiście przede wszystkim rozbudzamy, czytając wraz z dzieckiem. Na początku, kiedy podejmujemy się czytania książki z małym dzieckiem, możemy zauważyć, że ono bardzo szybko chce przerzucać ilustracje, ponieważ jest ciekawe, co wydarzy się dalej i zupełnie jakby nie wiąże tego, co my dziecku opowiadamy. Innymi słowy my czytamy, a dziecko nie ma świadomości, że my czytamy. Nie wiąże tego z tekstem, który pojawia się na stronie, dlatego kiedy my mówimy, że jeszcze nie przeczytaliśmy do końca, pojawia się jakaś konsternacja albo dziecko ignoruje te informacje i próbuje przejść na kolejną stronę. Jest to taki moment, który sygnalizuje, że jeszcze nie pora, dziecko jeszcze nie do końca zrozumiało samą istotę pisma. Nie chodzi tutaj o to, że jakby zna już litery, bo nie musi ich znać, ale nie wyczuwa jeszcze, że to pismo wiąże się z informacją mówioną, że my to odczytujemy. Jeżeli natomiast widzimy, że dziecko wie, zrozumiało, że my coś czytamy, czasami pyta, co tu jest napisane, a co to jest za litera, czasami zwróci uwagę o, to jest taka sama litera jak w moim imieniu, bo widziało wielokrotnie zapis swojego imienia, na przykład na szafeczce czy w jakichś różnych innych miejscach, na sprzętach, które do niego należą i tak dalej. Jeżeli dziecko takie rzeczy zaczyna dostrzegać, zaczyna o nich mówić, zaczyna się tym interesować, możemy przyjąć, że to jest ten moment, żeby zacząć się w tym temacie jakoś z dzieckiem bawić. Inną taką rzeczą, która jakby sygnalizuje, że to już jest taki dobry moment, że dziecko jest już całkiem dobrze przygotowane do tego, żeby tymi literami bawić się nieco częściej, to jest moment, w którym dziecko zaczyna różnicować cyfry od liter. Jeżeli dziecko wyczuwa i już wie, że to są cyfry, one odnoszą się do liczb, do rzeczy, które zostały przeliczane, a to jest litera, to nie wskazuje w ogóle na ilość, tylko to wskazuje na jakiś dźwięk, to także świadczy już o jakiejś kształtującej się świadomości dziecka i jest takim krokiem i sygnałem do tego, że to jest moment, w którym warto zacząć bawić się co nieco więcej w czytanie. Czemu mówię o bawieniu się w czytanie? Mam nadzieję, że oczywiście ten czas, kiedy zmuszany do czegoś dziecko czy też jakby próbujemy nauczyć je tak pamięciowo, pokazując tabliczki z literami i oczekując, że dziecko je zapamięta, mam nadzieję, że ten czas już minął i że nikt z nas takiego pomysłu nie ma, bo oczywiście wszystko to, co będziemy robić z dzieckiem, szczególnie na tych początkowych etapach, ma być dla dziecka dobrą zabawą, żeby dziecka do tego czytania i w dalszym kroku do pisania nie zniechęcić. Rodziców często martwi, kiedy próbują nauczyć dziecko liter, bo nie do końca nazwałabym to jeszcze nauką czytania, że dziecko tych liter nie zapamiętuje. Jest to taki typowy błąd, kiedy po prostu tę naukę zaczynamy za wcześnie, bo ciężko tutaj o jakąś taką ramę czasową. Mogłabym powiedzieć, że powiedzmy statystycznie takie zabawy, w których już wprowadzamy sam obraz litery, ten znak graficzny, najczęściej pojawiają się w pracy z dzieckiem pięcioletnim. Jednak jeżeli on nie wykazuje ego zainteresowania, jeżeli słuchowo nie jest jeszcze w stanie pewnych rzeczy zrozumieć, a o tym słuchu będziemy mówili więcej troszeczkę zaraz, to nie jest to po prostu dla niego jeszcze moment i to jest jak najbardziej okej. Po prostu nie ma żadnych takich ram czasowych, które wskazywałyby na to, że to już jest ten moment, kiedy dziecko musi. Samo porównanie jest też tutaj bardzo krzywdzące, bo jest to wynik rozwoju wielu procesów i to jest, no bardzo niesprawiedliwe oceniać, że już powiedzmy, nie wiem, większość dzieci coś potrafi, nasze dziecko jeszcze tego nie potrafi. To nie szkodzi. Po prostu ma jeszcze prawo, to jeszcze nie jest ten moment i takie usilne ściganie się, przedstawianie tych liter, uczenie dziecka, żeby ono zapamiętywało bez przygotowania i opanowana wcześniejszych umiejętności jest zbędne i może dziecko tylko zniechęcić. Także jakby możemy założyć śmiało, że prędzej czy później dziecko nauczy się czytać, bo analfabetyzm i sam jego procent jest bardzo, bardzo niski i wiąże się raczej albo z bardzo dużym zaniedbaniem, albo z jakąś niepełnosprawnością. Więc możemy po prostu uspokoić się tą myślą, że dziecko prędze czy później będzie czytało i naszym zadaniem jest teraz bardziej doskonalić te podstawowe procesy i te funkcje, które gdzieś tam utrudniają mu zrozumienie tych znaków graficznych niż na siłę uczyć się i oczekiwać tego, że dziecko te litery zapamięta, a co więcej, że będzie je łączyło w całość. Także warto gdzieś przyjąć, że przede wszystkim bardzo ważną informacją w nauce czytania są sygnały, które płyną ze strony dziecka. dziecko powinno się bawić, mieć z tego przyjemność. Jeżeli dziecko zaczyna czuć się z jakąkolwiek z tych edukacyjnych zabaw nieprzyjemnie, po prostu je przerywamy, kończymy, bo to nie jest jakby jeszcze na to wszystko czas. To dziecko jest tutaj jakby wyznacznikiem tego, czy iść dalej, czy na razie się zatrzymać. Bardzo ważnym sygnałem jest poziom rozwoju słuchu fonematycznego u dziecka. Co to oznacza? Jeżeli dziecko jest w stanie wyznaczyć głoskę, która rozpoczyna dany wyraz, szczególnie na początku samogłoskę, na przykład aparat, a na początku głoskę A, jeżeli dziecko jest już w stanie wyznaczyć te samogłoski, to z reguły jest to taki moment, w którym możemy także pokazać mu o, ten dźwięk, który usłyszałeś, wygląda właśnie tak, to jest litera A. Możemy takie rzeczy wprowadzać, możemy je pokazywać, możemy potem się tymi literami bawić, szukać dwóch takich samych, możemy wyszukiwać różnych liter, które pojawiają się w imieniu, możemy budzić zainteresowanie dziecka jego własnym imieniem i tak dalej. Jest wiele metod, które wiążą się z czytaniem. Mamy metody, które bardziej odnoszą się do głoski i pojedynczej litery, mamy również takie metody, które bardziej bazują na sylabie. Mamy również takie metody, które te wcześniejsze dwie techniki łączą w całość, częściowo bazując na głosce i literze, częściowo bazując na sylabie i zapisie tej sylaby. Która z metod jest lepsza? Ta, która bardziej pasje do dziecka. Nie ma jednej metody, która byłaby uniwersalna dla wszystkich dzieci. Dla niektórych jest prościej rozpocząć od sylaby i ta sylaba jest intuicyjna dla dziecka już nawet takiego malutkiego, kiedy przychodzi ono do przedszkola, z łatwością dzieli na sylaby, bo jest to po prostu taki intuicyjny podział, na przykład MA-MA. Już tak mówimy często do niemowląt. Dzieci szybko zaczynają rozumieć o co w tym chodzi i wtedy z większą łatwością te sylaby odtwarzają, zapisują i potrafią je rozczytać. Jednak często, pomimo tego że sylaba jest łatwiejsza słuchowo do wyznaczenia przez dziecko, no to oczywiście wzrokowo jest bardziej zawiła, ponieważ łączy już w sobie dwie litery. Dlatego warto próbować różnych technik i zwrócić uwagę na to, który zmysł będzie dla dziecka większą podpowiedzią, czy wzrok, czy słuch i z czego dziecko będzie bardziej korzystać i za tym zmysłem podążać. Jeżeli dziecko jest zdecydowanie łatwiej wyróżnić wzrokowo sylaby, jeżeli ono dużo chętniej nazywa sylaby niż pojedyncze dźwięki, no to warto, żebyśmy jednak korzystali z tej metody. Jednak wymaga to od nas pewnej lektury zrozumienia tego i sprawdzenia, poznania różnych technik po to, żeby móc spośród nich wybierać takie elementy, które w danym momencie będą dziecku sprzyjać. Również jeżeli w którejś metodzie potem dziecko zaczyna czuć się niekomfortowo, możemy spróbować rozwiązań, które były zaproponowane winnej z metod i sprawdzać różnych rzeczy, które mogłyby temu dziecku w danym momencie dopomóc. I tą drogą do kanonu różnych umiejętności, które dziecko powinno posiadać, zanim rozpoczniemy taką planowaną naukę czytania, dołączają także te umiejętności, kompetencje związane właśnie ze słuchem fonematycznym. Co to oznacza? Z jednej strony musimy z dzieckiem ćwiczyć takie rzeczy, które są związane z sylabowaniem, z dzieleniem na sylaby, a także z wyróżnianiem głoski, zarówno tej pierwszej, jak i tej ostatniej w wyrazie. Dopiero daleko, daleko dalej dziecko będzie w stanie wyróżnić także te głoski, które są wewnątrz wyrazu. Jest to dla niego dużo trudniejsze. Z drugiej strony będziemy starali się wyczuć intuicyjnie, która z metod będzie bardziej sprzyjała dziecku, czy będzie to metoda sylabowa, czy będzie to metoda sekwencyjno-sylabowa, czy będzie to jakaś inna metoda, która będzie dziecku bardziej sprzyjać. Tych metod jest wiele, mają swoje nazwy, ale jakby sama znajomość tych nazw nie jest dla nas najbardziej istotna. Jakby warto zrozumieć, że niektóre z nich bardziej kładą akcent na głoskę, inne bardziej kładą akcent na sylabę. Są metody, które w dużym stopniu bazują na czytaniu globalnym i na globalnym zapisie wyrazów, i są także metody, które łączą różne te elementy po to, żeby stworzyć jakby całość, która będzie najbardziej sprzyjała i będzie najbardziej kompletną wersją tego, co chcemy zaprezentować dziecku. Jeżeli dziecko wykazuje zainteresowanie nauką czytania, jest zainteresowane poznawaniem liter, zaczyna o te litery pytać, jeżeli intuicyjnie wyczuwa, co jest literą, co jest cyfrą, jeżeli zaczyna czuć i rozpoznawać litery spośród innych losowych znaków, które zaprezentujemy, jeżeli widzimy, że dziecko już słuchowo pewne struktury dźwięku opanowuje, dzieli na sylaby, potrafi wyznaczyć tą pierwszą głoskę, szczególnie proste jest wyznaczenie samogłoski. Na początku jest to dużo łatwiejsze niż wyznaczenie spółgłoski. Jeżeli zaczynamy czuć, że to sprawia dziecku przyjemność, to jest to ten moment, kiedy będziemy mu te litery pokazywać. Kiedy natomiast przerwać? Bo to jest jakby taki moment, który warto poruszyć. Dlaczego? Dlatego, że często, kiedy rodzice obserwują, że dziecko nie może zapamiętać liter, jest to dla niego trudne, to starają się poświęcić temu jeszcze więcej czasu i starają się jakby coraz bardziej to dziecko zasypywać literami, no i to jest właśnie ten błędny wniosek, który wyciągamy, ponieważ jakby nieumiejętność zapamiętania tego symbolu świadczy o trudności na zupełnie innym poziomie i to właśnie do tej funkcji, która gdzieś jest zaburzona, być może wzrokowej, być może słuchowej, musimy wrócić, żeby jakby ta umiejętność czytania przyszła intuicyjnie, żeby ona była dla dziecka łatwa do opanowania, bo to nigdy nie powinna być droga przez mękę. To nie o to w tym wszystkim chodzi. Także jeżeli zaczynamy widzieć, że dziecko się frustruje, jeżeli zaczynamy obserwować, że te trudności narastają, że dla dziecka to nie jest oczywiste, pomimo tego że wielokrotnie widziało jakąś literę, nawet w zabawie, co to jest za litera, to warto wrócić jednak do różnych zabaw, które będą angażowały dziecko wzrokowo. Natomiast jeżeli obserwujemy, że dziecko z dużą łatwością zapamiętało graficzne obrazy liter i potrafi bardzo szybko wskazać, że to jest litera I, to jest litera A, to jest litera L, która znajduje się w jego imieniu, jeżeli dziecko to wszystko potrafi zrobić, ale po odczytaniu każdej litery po kolei wciąż nie ma pojęcia, co przeczytało, zupełnie nie jest w stanie połączyć tego z żadnym wyrazem, jeżeli obserwujemy takie sytuacje, w których dziecko na przykład przeczytało D-O-M, a zapytane, co przeczytałeś, mówi mama, możemy mieć pewność, że jeszcze słuch fonematyczny tego dziecka, umiejętność syntezy i analizy dźwięków w całość, nie jest na odpowiednim poziomie, który umożliwi dziecku czytanie. I teraz, czy warto jak najwięcej czytać wyrazów i próbować łączyć je w całość? No nie, wtedy znowu, tak jak w tym wcześniejszym przykładzie, trzeba wrócić o jeden krok i spróbować zastanowić się, jak pomóc dziecku rozwijać ten słuch fonematyczny właśnie. Czyli więcej sylabować, bawić się tymi sylabami, więcej głoskować, poszukiwać rzeczy, które rozpoczynają się danym dźwiękiem, poszukiwać rzeczy, które zawierają w sobie daną sylabę i tak dalej, i tak dalej. To jest ten moment, kiedy wiemy, że należy się zatrzymać. Czasami obserwujemy inne trudności na innych strukturach. Odpowiedź jest właściwie zawsze ta sama, trzeba zastanowić się, co jest źródłem tego problemu, a nie pracować na samym problemie, bo praca na problemie nigdy nie jest dla nikogo komfortowa i budzi tylko niechęć. Jeżeli widzimy, że dziecko na przykład prawidłowo rozpoznaje już litery, potrafi połączyć je w całość, ale cały czas przeskakuje do kolejnej linii, nie potrafi utrzymać wzroku w jednej linii, nie potrafi podążyć tym wzrokiem od lewej do prawej, wtedy musimy doskonalić tę umiejętność na różnych innych rzeczach, które będą związane z żywym działaniem dziecka, z ruchem. Będziemy przenosić pewne rzeczy od lewej strony do prawej strony, będziemy rysować linie, które będą podążały od lewej do prawej, będziemy przeciągać różne skakanki od lewej do prawej strony i tak dalej, i tak dalej. Chodzi o to, żeby gdzieś wrócić do tej funkcji, która jest najbardziej istotna dla tego procesu i spróbować rozwinąć daną funkcję, a nie samą jakby czynność czytania na danym materiale. Także w pewnym sensie dużo cenniejszą informacją jest to, kiedy zatrzymać się w nauce czytania niż to, kiedy tę naukę czytania rozpocząć. Ale my, dorośli, kochamy liczby, kochamy różne statystki, kochamy wyznaczanie punktów w czasie, konkretnie, więc jeżeli miałabym podzielić się tą informacją, kiedy zwykle, kiedy statystycznie, faktycznie zaczynamy się bawić, na przykład w przedszkolu, czy zaczynamy się bawić z grupą trzylatków, czterolatków i tak dalej. Jeżeli chodzi o te wszystkie podstawowe umiejętności, to tak jak powiedziałam już wcześniej, my to ćwiczymy z dzieckiem, czy jako rodzice, czy jako osoby dorosłe tak intuicyjnie już dużo, dużo wcześniej. Jeżeli natomiast chodzi o pierwszy moment, kiedy pokazujemy jakieś znaki graficzne, pierwszymi takimi podstawowymi znakami graficznymi są figury. I już pierwszym takim zadaniem, kiedy staramy się odszukiwać, nie wiem, podobieństw w kształtach, które są w gruncie rzeczy tyko jakimś zbiorem punktów, które są liniami, często łączymy te same figury i takie zabawy, kiedy staramy się połączyć dwa takie same kształty, kiedy staramy się uporządkować je od lewej do prawej strony, to to już jest ten moment, kiedy pojawia się to w grupie dzieci trzyletnich. Jeżeli natomiast chodzi o sam moment, kiedy zaczynamy prezentować dzieciom litery, zwykle dzieje się to w momencie, kiedy dzieci mają pięć lat. Nie oczekujemy tego, żeby ten pięciolatek, kończąc na przykład roczną edukację w przedszkolu, opanował umiejętność czytania. Czasami się tak dzieje, właściwie nawet często, ale to nie wyznacza jakby tego, że to jest ten moment, kiedy wszystkie dzieci powinny już być w stanie przeczytać na przykład prosty wyraz dom czy lala i połączyć go z ilustracją. To się często faktycznie na tym kończy i często tak się staje, ale to, że coś dzieje się często, nie oznacza, że jakby to jest ten moment, w którym to się musi wydarzyć. Jeżeli dziecko powiedzmy sześcioletnie kończy przedszkole i jeszcze nie jest w stanie odczytać prostego wyrazu, może to sygnalizować jakąś trudność w tym zakresie, ale na pewno nie powinno jakoś ogromnie niepokoić czy też może wywoływać frustracje czy nacisku na to, żeby dziecko tę umiejętność opanowało, z tego względu, że dziecko będzie tę umiejętność także rozwijać, doskonalić i ponownie poznawać litery w szkole. Jest to ten etap, który dziecko będzie poznawało w pierwszej klasie. Duży czas w trakcie edukacji wczesnoszkolnej poświęcony jest na to, żeby dziecko automatyzowało umiejętność czytania, żeby tę umiejętność opanowywało, doskonaliło i żeby stała się ona potem takim narzędziem, z którego dziecko będzie mogło korzystać, a nie samą umiejętnością, którą będzie musiało doskonalić. Także jeżeli szukać punktów w czasie, to faktycznie najczęściej litery pojawiają się w piątym roku życia dziecka, jeżeli faktycznie wykazywało ono wcześniej zainteresowanie tymi literami. Czasami pojawiają się tylko te litery, którymi dziecko jest zainteresowane, na przykład są to litery, które zawierają się w wyrazach, które dla dziecka mają duże znaczenie emocjonalne, jak mama, tata, imię rodzeństwa czy też jego własne imię przede wszystkim. Natomiast w większym stopniu i więcej tych liter na większym, wyższym poziomie to znaczy już w wyrazach, w sylabach pojawiają się one u dzieci sześcioletnich, jednak jakby wszystko zależy od tego, jakie sygnały wysyła nam dziecko, co jest dla dziecka bardziej pomocne. Jeżeli chcemy pracować na sylabie, jeżeli wyznaczyliśmy sobie jakby tę drogę, bo uznaliśmy, że ona jest prostsza dla dziecka i wierzymy w to, że sylabę jest dziecku łatwiej wyznaczyć niż głoskę na przykład, to wtedy te sylaby czasami wprowadzamy wcześniej, wtedy musimy dziecku wyjaśnić oczywiście, jak te sylaby są zbudowane i tak dalej, i tak dalej. Ale powiedzmy ten etap nauki zabawy literami faktycznie startuje w piątym roku życia dziecka i trwa aż do zakończenia edukacji przedszkolnej, a następnie jest doskonalony i odtwarzany w pewnym sensie tylko już na wyższym poziomie i nieco pogłębiany w szkole podstawowej, czyli w pierwszej klasie. Niemniej, tak jak powiedziałam, to, co jest najbardziej istotne, to przede wszystkim jest taka gotowość dziecka do podjęcia tej nauki, jego chęć, jego inicjatywa, jego własne zainteresowanie, a także przede wszystkim te bazowe umiejętności, które są związane z jednej strony z tym aspektem wzrokowym, z drugiej strony z tym aspektem słuchowym, który pozwala dziecku pewne rzeczy wysłyszeć i poza tym aspektem wzrokowym i słuchowym z tą umiejętnością, która pozwala nam te informacje łączyć w całość, czyli analiza i synteza, umiejętność wyznaczenia tego, co znajduje się w wyrazie, a także połączenia pojedynczych dźwięków w wyraz. I tak jak było powiedziane już wcześniej, ale uważam, że warto powtórzyć, to, co jest dla nas najcenniejsze, to nawet nie to, kiedy zacząć, a kiedy zatrzymać się. Jeżeli obserwujemy niechęć dziecka, jeżeli obserwujemy, że nie sprawia mu to przyjemności, nie jest ono tym zainteresowane, jeżeli napotyka trudności, to nigdy praca na problemie, na tej treści, która stanowi problem, nie jest jego rozwiązaniem. Wtedy warto cofnąć się o krok i sprawdzić, która z umiejętności, która z kompetencji wymaga doskonalenia, wymaga większej ilości zabaw, jakiejś naszej większej uwagi i to na tym się skupić, a to zaowocuje tym, że jeżeli następnym razem sięgniemy do liter, jeżeli dziecko znowu wykaże takie zainteresowanie, to wtedy będzie ono odnosiło sukcesy. I to o to nam w tym wszystkim będzie chodziło. Mam nadzieję, że co nieco wyjaśniłam, dałam do myślenia, jeżeli chodzi o naukę czytania i o to, jak ocenić, czy dziecko jest gotowe do tej nauki czytania i mam nadzieję, że będzie to dla was pomocne w nauce czytania waszych podopiecznych. Do usłyszenia następnym razem.

Justyna: Moniko, bardzo dziękuję za wiele przydatnych informacji. A was, drodzy słuchacze, zapraszam do dyskusji oraz podzielenia się z nami opinią o tym odcinku. W tym celu koniecznie odwiedźcie nasz profil na Facebooku, a także dołączajcie do naszej grupy na Facebooku „Przedszkola i żłobki – to dziecinnie proste”. Dziękujemy i do usłyszenia.